środa, 18 października 2017

Nadzwyczajna zmiana stosunków walutowych zadziałała.

Nadzwyczajna zmiana stosunków (klauzula rebus sic standibus) z art. 3571 k.c. zadziałała w SA w Warszawie (I ACa 1098/15):


Chodziło o zawartą w roku 2008 umowę leasingu maszyn rozliczaną w odniesieniu do bieżącego kursu JPY. Jest to bodaj pierwsze orzeczenie, w którym sąd nie tylko kwalifikuje zmianę kursu walutowego jako nadzwyczajną zmianę stosunków, ale i korzysta z kompetencji kształtowania stosunku prawnego, w tym wypadku przez jego modyfikację. Stosując art. 3571 k.c., a nie przepisy o waloryzacji, sąd uznał, że nawet gwałtowna zmiana kursu walutowego nie może być traktowana jako przesłanka waloryzacji, jeżeli nie chodzi przy tym o osłabienie siły nabywczej waluty krajowej w odniesieniu do koszyka dóbr. 

Wyrok ten ma znaczenie dla wszelkich umów o wysokości świadczeń uzależnionej od notowań walutowych. W szczególności dotyczy to umów, w których jedna ze stron jest profesjonalistą na rynku finansowym (firmą leasingową, bankiem), który w swojej działalności powinien profesjonalnie szacować ryzyko walutowe zarówno w skali mikro, jak i makro.

Wyrok ten może mieć więc znaczenie dla rozstrzygnięć sporów toczonych na tle umów kredytowych indeksowanych lub denominowanych do waluty obcej. Stawiam przy tym tezę, że przepis ten nie może służyć do obrony banku argumentem o nieprzewidywalności gwałtownej zmiany kursu. Wprawdzie art. 3571 kc mówi o zmianie, której "strony nie przewidywały" w momencie zawarcia umowy, ale nie może to zwalniać banku z obowiązku oceny ryzyka walutowego przed zawarciem transakcji walutowej (np. art. 2 pr. bank.). 

Wydaje się, że skoro przepis obejmuje sytuacje, w których tylko jednej ze stron grozi rażąca strata to ograniczenie przesłanki nieprzewidywalności do stanu wiedzy tej strony wydaje się naturalne.

Co charakterystyczne, sąd w tej sprawie pisze o nieprzewidywalności zmiany dla klienta w ocenie stanu faktycznego, ale w podstawie rozstrzygnięcia przytacza przepis, który mówi o nieprzewidywalności dla "stron". Wzmacnia to jedynie tezę, że w przypadku przedsiębiorcy finansowego, w szczególności zaś banku zasadne jest czytanie art. 3571 k.c. jako zakładającego nieprzewidywalność dla strony nieprofesjonalnej.

Jedna jaskółka wiosny nie czyni, tym bardziej że lata nad poletkiem leasingowym, a nie bankowym. Nie należy spodziewać się nagłego zwrotu orzecznictwa, które jak dotąd jednoznacznie negatywnie oceniało skuteczność powołania się na nadzwyczajną zmianę stosunków na gruncie umów z elementem walutowym, a szczególnie umów kredytowych.

Omawiany tu wyrok, razem z wyrokiem TSUE C-186/16 oraz wyrokiem SN II CSK 845/16, właściwie odczytany może być jednak pomocny w zwalczaniu sofistycznego argument wskazującego, że bank nie mógł przewidzieć gwałtownej zmiany kursu PLN (a klient powinien). 

środa, 11 października 2017

Kurs z dnia wypłaty obowiązuje przez cały czas wykonywania umowy kredytowej.

1. Do tej przełomowej dla setek procesów tezy daje się sprowadzić opublikowane właśnie uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z 14.07.2017 w sprawie II CSK 803/16.

2. SN wskazał, że art. 3851 k.c. został wprowadzony do polskiego systemu prawa w ramach transpozycji dyrektywy 93/13/WE jeszcze przed akcesją Polski do Unii Europejskiej. Z tego formalnego względu nie ma być możliwe złożenie pytania do TSUE w Luksemburgu. Jednakże, treść tej dyrektywy ma mieć oczywiście decydujące znaczenie dla wykładni art. 3851 i nast. k.c. zarówno przed jak i po akcesji.

3. SN podtrzymał linię orzeczniczą wskazującą, że klauzule walutowe w umowach kredytowych indeksowanych lub denominowanych do waluty obcej służą zapewnieniu dodatkowego zarobku dla banku - zob. wyr. SA w Warszawie VI ACa 441/13.

4. SN przesądził, że do oceny umów zawartych przed rokiem 2009 nie ma zastosowania art. 358 k.c. odsyłający do średniego kursu NBP przy spłacie w PLN zobowiązań w walucie obcej. Przepis ten w nowym brzmieniu obowiązuje dopiero od 24.01.2009. Należy tu poczynić uwagę, że niezależnie od kwestii międzyczasowych przepis ten nie mógłby zostać zastosowany w sprawie. Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem SN (V CSK 445/14, V CSK 88/16) umowa kredytu denominowanego zawiera wprawdzie wyrażenie kwoty kredytu w walucie obcej, ale zobowiązuje każdą ze stron do wykonania umowy (spełnienia świadczenia) w walucie polskiej. Tymczasem art. 385 § 2 k.c., w brzmieniu po 24.01.2009, dotyczy zobowiązań podlegających wykonaniu w walucie obcej.

5. SN podtrzymał linię orzeczniczą (V CSK 445/14, V CSK 88/16), zgodnie z którą pożyczka denominowana to pożyczka walutowa, polegająca na świadczeniach w walucie polskiej. SN stwierdził, że „zobowiązanie wyrażone w walucie obcej mogło być spłacane […] w walucie polskiej.” To ostatnie zdanie nie budzi wątpliwości. Jednak wcześniejsze zdanie oznacza, że istnieją przypadki, w których: „zobowiązanie w walucie obcej nie może być spłacone w walucie obcej”. Nie podjąłbym się bronienia tej tezy. Ale Roma locuta causa finita.

6. W konsekwencji SN przyjął, że umowa pożyczki została ważnie zawarta, mimo że strony nie ustaliły wysokości świadczeń w PLN. Wystarczające było bowiem ustalenie wysokości zobowiązań w CHF. SN uznał, że klauzula przewidująca świadczenia w PLN nie należy do postanowień określających główne świadczenia stron.

7. Idąc dalej SN potwierdził, że odesłanie w klauzuli walutowej do tabeli banku-pożyczkodawcy jest nieuczciwe i zajął się sankcją tej nieuczciwości.

8. Przede wszystkim SN wskazał, że zgodnie z orzecznictwem TSUE (począwszy od wyroku C-243/08 Pannon, pkt 33, 35) konsument ma prawo sprzeciwić się zastosowaniu przez sąd w procesie sankcji bezskuteczności nieuczciwej klauzuli. Wynika z tego, że SN stoi na stanowisku, że w przypadku bezskuteczności częściowej umowy konsumenckiej nie chodzi o bezskuteczność bezwzględną (z mocy prawa), a o bezskuteczność z mocy decyzji strony chronionej (bezskuteczność zawieszoną). Podkreślić należy, że prawo konsumenta do sprzeciwienia się sankcji bezskuteczności może się urzeczywistnić tylko w procesie, a nie w dokumencie pozasądowym, takim jak aneks (np. wyrok C-472/11 Banif Plus, pkt 27).

9. Następnie SN przyjął dość kontrowersyjną, a w każdym razie nowatorską tezę, rozwijając twórczo dotychczasowy dorobek TSUE (np. w sprawie C-26/13 Kasler). SN przyjął w pewnym zakresie dopuszczalność „redukcji utrzymującej skuteczność”. SN wskazał, że orzecznictwo TSUE odrzucające „redukcję” rozwinęło się na tle stanów faktycznych, w których chodziło o klauzule, których wyeliminowanie nie wywoływało istotnych luk, takie jak klauzula kary umownej, odsetki za zwłokę albo natychmiastowa wymagalność. Z wyroku C-26/13 Kasler, dopuszczającego zastosowanie przepisu dyspozytywnego, w celu uzupełnienia luki powstałej po eliminacji klauzuli niedozwolonej, SN wywiódł dopuszczalność odstępstwa od zakazu „redukcji utrzymującej skuteczność”. Trzeba jednak wskazać, że samo odesłanie do normy dyspozytywnej nie jest jeszcze „redukcją utrzymującą skuteczność”; jest nią dopiero miarkowanie wysokości świadczeń w oparciu o kryteria słusznościowe. Dlatego odniesienie do wyroku C-26/13 Kasler należy traktować w kategoriach luźnej inspiracji, a nie traktatowego związania sądu krajowego wykładnią prawa unijnego dokonaną przez TSUE.

10. Przechodząc do sedna rozstrzygnięcia SN wskazał, że po eliminacji klauzuli walutowej, przewidującej ustalenie wysokości raty pożyczki w oparciu o kurs sprzedaży banku z dnia płatności raty, należy uzupełnić tak powstałą lukę przez zastosowanie kursu kupna z dnia wypłaty kredytu. SN dopuścił taką możliwość na podstawie art. 65 k.c., zakładając że jest to kurs akceptowany przez strony. SN dostrzegł abuzywność takiego ustalenia kursu (w dniu zawarcia umowy nie jest znany kurs kupna banku z dnia wypłaty), ale przyjął że jest to abuzywność na tyle nieistotna, że konsument może w procesie zrezygnować z powoływania się na nią.

11. Alternatywnie, SN zaproponował sądowi apelacyjnemu zastosowanie średniego kursu NBP na podstawie art. 41 prawa wekslowego w związku z art. 56 k.c. SN nie wskazał, czy chodzi tu o kurs stały z dnia wypłaty, czy kurs zmienny z dnia płatności każdej raty. Jednak wskazanie, że sąd apelacyjny ma zastosować kurs korzystniejszy dla klienta (art. 385 § 2 zd. 2 k.c.) oznacza, że musiało chodzić o kurs stały. Kurs zmienny jest oczywiście mniej korzystny dla klienta choćby ze względu na ryzyko walutowe z nim związane (o czym mówi np. wyrok TSUE C-186/16 Andriciuc).

12. SN odnotował jeszcze, że zasada walutowości była w stosunku do banków ograniczona również przed rokiem 2009 (art. 3 ust. 3 pr. dew.). Teza ta została jedynie zarysowana w uzasadnieniu, więc można się spodziewać dalszych sporów na tle wykładni tego przepisu.
Nie powinno być natomiast żadnych wątpliwości, że prawidłowa jest teza, bogato udokumentowana przez SN orzecznictwem TSUE, wskazująca że sąd powinien z urzędu brać pod uwagę nieuczciwość klauzul w umowie konsumenckiej. Istnieją dziesiątki orzeczeń sądów powszechnych naruszające tą zasadę. Pozostaje mieć nadzieję, że ta skądinąd prosta wzmianka doprowadzi do istotnej korekty orzecznictwa sądów powszechnych.

13. Wyprzedzając sofistykę, która jest często uprawiana na podstawie orzeczeń SN w sprawach bankowych, trzeba wyjaśnić, że SN nie mógł skonstruować alternatywy: albo kurs kupna banku z dnia spłaty, albo średni kurs NBP z dnia spłaty. 

14. Człon pierwszy jest bowiem obarczony niedopuszczalną dowolnością banku. Kurs kupna banku z dnia spłaty raty jest zupełnie tak samo abuzywny jak kurs sprzedaży banku z dnia spłaty raty. Jest więc oczywiście mniej korzystny dla klienta niż drugi człon, który odnosi się do obiektywnego miernika. Ponadto, SN nie mógł zastąpić jednej klauzuli abuzywnej inną - tak samo abuzywną. 

15. Cytat z art. 41 pr. weksl. na s. 19 uzasadnienia wyroku odnoszący się do średniego kursu NBP z dnia PŁATNOŚCI nie może być rozumiany jako sugestia SN, że należy zastosować (przynajmniej w alternatywie z kursem banku) średni kurs NBP z dnia płatności raty. Weksel jest płatny "w jedną stronę", tymczasem w pożyczce płatność następuje "tam i z powrotem". Interpretując ten wyrok należy wyjaśnić do której płatności odnosi się analogia z prawa wekslowego. 

16. Jeżeli oba człony alternatywy mają być porównywane na ten sam dzień to ww. eliminacja kursu kupna banku z dnia płatności raty, eliminuje kurs "wekslowy" z tego dnia. W takiej sytuacji pozostaje kurs "wekslowy" z dnia płatności kwoty pożyczki przez bank. 

17. Gdyby natomiast przyjąć, że kurs kupna banku z dnia wypłaty ma być porównany ze średnim kursem NBP z dnia płatności raty, to zawsze pierwszy człon (jako stały) musiałby być oceniony jako bardziej korzystny niż drugi człon (jako zmienny w czasie). Zresztą SN zakwestionował zastosowanie przez SA w tej sprawie średniego kursu NBP z dnia płatności raty (s. 8 uzasadnienia).

18. Dlatego jedynym możliwym rozumieniem alternatyw przedstawionych przez SN jest zdanie: "Albo kurs kupna z dnia wypłaty kredytu, albo kurs średni NBP z tego dnia". SN zakwestionował bowiem zarówno używanie kursu banku z dnia płatności raty, jak i średniego kursu NBP z tego dnia.

Podsumowując - SN odrzucił tezę o niezawarciu, względnie nieważności umowy kredytowej z niedookreśloną klauzulą walutową. SN przyjął natomiast tezę o bezskuteczności częściowej takiej umowy kredytowej i uznał za właściwe jej rozliczanie po stałym kursie zastosowanym przez bank w dniu wypłaty kredytu.

poniedziałek, 9 października 2017

Rozliczenia "obok" kredytu frankowego do zwrotu.

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa uwzględnił w piątek 6.10.2017 pozew klientów PKO BP SA i zasądził zwrot kwot zapłaconych tytułem spłaty kredytu mieszkaniowego WŁASNY KĄT hipoteczny z 18.12.2006 (XVI C 526/17).

W tej niezwykle interesującej sprawie klienci wnioskowali o kredyt w kwocie 160.000 PLN, wskazując we wniosku kredytowym m.in., że tytułem zapłaty ceny za kredytowaną nieruchomość powinni zapłacić 154.800 PLN.

Sformułowana przez bank umowa kredytowa zawierała następujące postanowienia:
- kwota kredytu, którą bank "zobowiązuje się postawić do dyspozycji" - 68.170 CHF,
- cele kredytu: zapłata ceny oraz potrzeby własne,
- wypłata kredytu nastąpi w transzach, z tym że transza na zapłatę ceny nastąpi w równowartości 154.800 PLN (nie podano ani z jakiego dnia, ani z jakiego źródła zostanie wzięty kurs przeliczeniowy),
- wypłata nastąpi w CHF, z tym że jeżeli kredytowane zobowiązania mają być wykonane w Polsce - w PLN,
- kwota wypłacana w PLN miała być przeliczana według kursu kupna z tabeli banku,
- gdyby nawet wypłata następowała w CHF, kwota kredytu przeliczona byłaby przez kurs kupna i kurs sprzedaży z tabeli banku,
- spłata kredytu nastąpi z konta bankowego prowadzonego w PLN dla powodowych klientów przez pozwany bank w ten sposób, że pobrana zostanie przez bank kwota w CHF przeliczona wg kursu sprzedaży banku z dnia płatności raty.

Sąd rozpoznając sprawę na podstawie dokumentów stwierdził, że tak zawarta umowa kredytowa nie była i nie jest podstawą prawną do płatności, które między stronami następowały w PLN. Stwierdzenie Sądu dotyczy zarówno kwot wypłaconych przez bank, jak i kwot spłacanych przez klientów.

Sąd wskazał, że umowa została zawarta jako umowa walutowa o płatnościach w CHF, a przepływy między stronami następowały w PLN, czyli nie były dokonywane na podstawie tej umowy. Wobec faktu, że bank nie podał innej podstawy prawnej do przepływów w PLN, Sąd uznał że nie miały one żadnej podstawy prawnej.

Sąd stwierdził również między innymi, że:
- ustawa antyspreadowa bez aneksu nic nie zmienia w sytuacji prawnej stron,
- abuzywność klauzul walutowych odsyłających do tabeli banku jest bezdyskusyjna,
- Sąd nie ma możliwości modyfikacji umowy, w której zawarte są klauzule nieuczciwe,
- konsument zdany na łaskę i niełaskę banku ustalającego codziennie inny kurs w tabeli nie był w stanie przewidzieć wysokości raty i porównywać oferty banku z ofertami innych banków,
- umowę należy badać na moment jej zawarcia - jeżeli żądane kwoty nie mają pokrycia w umowie o treści na dzień jej zawarcia to są do zwrotu,
- przepisy o klauzulach abuzywnych muszą mieć efekt odstraszający dla przedsiębiorcy.

W ustnych motywach wyroku widoczny był wysiłek zracjonalizowania i uporządkowania klauzul umownych, które pozostawały w sprzeczności ze sobą. Dość wskazać, że umowa mówiła jednocześnie, że:
- kredyt jest udzielony w walucie wymienialnej (tytuł) i że waluta wymienialna jest inna niż waluta kredytu (par. 1.9),
- kredyt mógł być wypłacony w CHF (przy określonych warunkach wstępnych), ale kwota wypłacana przeliczona byłaby przez kurs kupna i kurs sprzedaży (par. 5.5),
- bank był zobowiązany postawić do dyspozycji kwotę w CHF (par. 2.1), ale część przeznaczona na zapłatę ceny miała być wypłacona w równowartości 154.800 PLN (par. 5.1),
- spłata miała być dokonywana w CHF (bo kredyt był w CHF), ale bank miał pobierać środki pieniężne z rachunku bankowego klienta prowadzonego w PLN (par. 13.1, 13.7).

Trudno oprzeć się wrażeniu, że umowa kredytowa była nieprzejrzysta, a przez to nieuczciwa, nie tylko w zakresie określonych klauzul, ale w całości, a to już stawia na porządku dziennym ocenę umowy na podstawie art. 58 par. 2 k.c., a nie na podstawie art. 385/1 k.c.

czwartek, 20 lipca 2017

SN: Utrzymujemy pożyczkę „frankową” w mocy, ale nie "amortyzujemy" skutków bezprawności.


Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa przeciwegzekucyjnego klientów BPH SA, jako następcy prawnego PBK SA, uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie (I ACa 197/15) i skierował sprawę do ponownego rozpoznania. Przy tej okazji Sąd Najwyższy poczynił szereg uwag, które wskazują na kształtowanie się linii orzeczniczej dotyczącej sporów na tle umów pożyczek i kredytów indeksowanych lub denominowanych do waluty obcej (głównie do CHF).

W ocenianej sprawie strony zawarły w roku 2001 umowę pożyczki denominowanej do CHF. Umowa przewidywała wypłatę kwoty pożyczki w PLN po przeliczeniu w dniu wypłaty przez kurs kupna banku, a następnie - spłatę rat w PLN po ponownym przeliczeniu w dniu płatności raty przez kurs sprzedaży banku. W roku 2005 umowa została wypowiedziana, a w roku 2006 wystawiono BTE, na podstawie którego wszczęto egzekucję. Pozew został złożony w roku 2012. Powodowie kwestionują klauzulę ustalania raty pożyczki w oparciu o bieżący kurs sprzedaży banku i wywodzą z tego nieważność (niezawarcie) całej umowy, ewentualnie bezskuteczność klauzuli przeliczania raty przez kurs sprzedaży, skutkujące bezpodstawnością wystawienia BTE w całości. Sąd Okręgowy w Szczecinie przyznał rację konsumentom (I C 201/12), a Sąd Apelacyjny zmienił wyrok SO w przeważającej części i powództwo oddalił.

Sąd Najwyższy wyszedł z założenia, że klauzula uzależniająca wysokość raty od kursu waluty ustalanego jednostronnie przez bank jest oczywiście bezprawna, a przez to bezskuteczna. Sąd Najwyższy przyjął jednocześnie, zgodnie z utrwalonym orzecznictwem TSUE, że bezskuteczność klauzuli abuzywnej powinna być dolegliwa dla nieuczciwego przedsiębiorcy, ale nie powinna naruszać interesów konsumenta.

Sąd Najwyższy przyjął, zgodnie z utrwalonym orzecznictwem TSUE, że należy brać tu pod uwagę interes abstrakcyjnego konsumenta, a nie interes konkretnego konsumenta - strony postępowania, a to po to by uniknąć dowolności i nieprzewidywalności ocen. Tak rozumiany interes konsumenta posłużył za uzasadnienie tezy, że niekorzystne dla konsumenta byłoby ustalenie nieważności (niezawarcia) umowy, a to dlatego, że ten musiałby natychmiast zwrócić całość otrzymanej i jeszcze niespłaconej kwoty pożyczki (w PLN). Jak widać, SN nie wziął pod uwagę przedawnienia roszczeń banku po trzech latach od wypłaty, czyli aktualnie po lecie 2014.

Jak widać, SN przyjął, że interes wszystkich konsumentów, którzy otrzymali wypłatę kredytu przed tą datą nie jest jeszcze interesem dość abstrakcyjnym i należy abstrahować od terminu przedawnienia roszczeń banku.

W związku z założeniem utrzymania umowy w mocy w interesie konsumenta pozostaje założenie, że umowa pożyczki (czy kredytu) denominowanej do waluty obcej (CHF) jest umową o kwocie pożyczki wyrażonej w CHF, a płaconej w PLN. Stąd wypłynął wniosek, że taka umowa zawiera kwotę pożyczki jako element definicyjny umowy pożyczki. Odmienne twierdzenie klientów, oparte na art. 353 § 1 k.c., SN uznał za nieuzasadnione.

SN potwierdził tu linię orzeczniczą, która ukształtowała się na tle sporów dotyczących ważności umów hipotecznych zawieranych na zabezpieczenie kredytów denominowanych (IV CSK 377/10, V CSK 445/11, V CSK 88/16).

W konsekwencji, SN przyjął że klauzula odsyłająca do kursu sprzedaży banku jedynie „dookreśla” treść zobowiązania klienta. Przepisy dyrektywy nie regulują kwestii co to jest główne świadczenie stron, pozostawiając to prawu krajowemu (zob. wyrok TSUE C-26/13). Skoro jednak klauzula jest bezskuteczna, to należy treść zobowiązania klienta „dookreślić” bez niej. Postanowienia umowy przewidujące PLN jako walutę wypłaty i spłaty pożyczki pozostają ważne. Należy więc ustalić jakie kwoty w PLN powinny być przez klienta spłacane. W tym celu należy ustalić kurs, po którym kwota pożyczki umówiona w CHF powinna być comiesięcznie przeliczana na PLN.

Kursu takiego nie można poszukiwać na podstawie art. 358 k.c., a to dlatego że przepis ten w momencie zawierania umowy pożyczki miał zupełnie inne brzmienie. Średni kurs NBP jako podstawa przeliczenia na PLN zobowiązania wyrażonego w CHF pojawił się w tym przepisie dopiero w 2009, a umowę zawarto wcześniej.

SN nie zdecydował się zastosować tu argumentacji użytej w wyroku III CSK 273/11, zgodnie z którą art. 358 § 2 k.c. należy wykładać ścieśniająco, gdyż dotyczy on tylko przypadków, w których dłużnik (tu: klient) jest zobowiązany do świadczenia w walucie obcej (tu: przepłynąć miały złotówki).

Nie można też przyjąć obowiązku spłaty bezpośrednio w CHF. Oznaczałoby to pominięcie klauzul zapłaty w PLN, a przecież klauzule te są skuteczne. Poza tym, klient byłby w równie złej sytuacji jak w przypadku utrzymania ww. niedozwolonej klauzuli w mocy.

SN przyjął natomiast, że można poszukiwać wiążącego strony kursu walutowego w normie art. 56 k.c. SN powołał się tu na wyrok TSUE C-26/13 Kasler, w którym dopuszczono zastosowanie przepisu dyspozytywnego jako narzędzia uzupełnienia umowy konsumenckiej po eliminacji bezprawnej klauzuli. SN wskazał, że znane mu są wyroki TSUE, wskazujące na ryzyko „amortyzacji” dla przedsiębiorcy skutku abuzywności przy uzupełnianiu umowy. SN wskazał jednak, że wyroki te dotyczyły mniej kluczowych elementów umowy (stopa oprocentowania, wysokość kary umownej) niż wysokość raty pożyczki.

SN odnosił się tu prawdopodobnie m.in. do wyr. TSUE C-618/10 Banco Espanol de Credito, który zakwestionował korektę stopy odsetkowej w oparciu o odpowiadający art. 56 k.c. przepis hiszpańskiego prawa.

Na gruncie art. 56 k.c. SN wskazał, że nie chodzi oczywiście o wykładnię oświadczeń woli stron, regulowaną art. 65 k.c., a o uzupełnienie oświadczeń woli, tak jakby strony „zapomniały” uregulować pewnych kwestii. Skoro art. 56 k.c. nakazuje uzupełniać oświadczenia woli w oparciu o ustawę, dobre obyczaje lub zwyczaje, należy w tym zakresie poszukiwać kryterium ustalania kursu.

SN sformułował dwa takie kryteria.

Pierwsze kryterium, to kurs kupna zastosowany faktycznie przez bank w momencie wypłaty kredytu. Kurs ten nie był umówiony, był więc ustalony dowolnie przez bank, co jest bezprawne. Bezprawność ta była jednak jednorazowa, nieznaczna i milcząco akceptowana przez klienta. Dodatkowo, SN wskazał, że w czasie procesu klient nie kwestionował kursu kupna zastosowanego przez bank i odniósł się do koncepcji bezskuteczności względnej, zgodnie z którą konsument może zdecydować

Wydaje się, że SN oparł tu argumentację na odniesieniu do dobrych obyczajów, do których odsyła art. 56 k.c. W zakresie bezskuteczności względnej stanowisko SN współgra z utrwalonym orzecznictwem TSUE (np. wyr. C- 243/08 Pannon nb. 33-35). Należy odróżniać możliwość niepowołania się przez klienta na abuzywność klauzuli (równoznaczną z zamiarem jej wykonywania) od obowiązku uwzględniania przez sąd bezskuteczności klauzuli z urzędu. W praktyce procesowej, sąd powinien najpierw pouczyć konsumenta o abuzywności, a klient może nie skorzystać z uprawnień związanych z abuzywnością klauzuli. Oczywiście rodzi to ryzyko niedozwolonej presji ze strony banku, ale tego omawiana sprawa nie dotyczyła.

Drugie kryterium, to średni kurs NBP z dnia wypłaty kredytu, wynikający z analogicznie zastosowanego art. 41 prawa wekslowego, który w dniu zawierania umowy pożyczki już obowiązywał. Średni kurs NBP z dnia płatności raty byłby niedopuszczalną „amortyzacją” bezskuteczności w interesie przedsiębiorcy (tu: banku).

Art. 41 pr. wekslowego zawiera zbliżoną konstrukcję prawną, do konstrukcji wynikającej z art. 358 k.c. od roku 2009.

SN wskazał, że tylko dlatego przekazuje sprawę do SA, żeby ten ustalił, który kurs jest dla konsumenta korzystniejszy.

Doświadczenie uczy, że kurs kupna banku jest zawsze niższy niż średni kurs NBP z tego dnia.

Podsumowując, zdaniem SN raty w umowie pożyczki (lub kredytu) „frankowego” powinny być rozliczane według kursu zastosowanego przez bank w dniu wypłaty pożyczki (lub kredytu).

Niniejszy post stanowi relację z ogłoszenia ustnych motywów wyroku SN z 14.07.2017. Fragmenty kursywą stanowią dopowiedzenie motywów, które wypowiedziane nie zostały, a które są wynikiem wnioskowania przeprowadzonego przeze mnie. W związku z tym, że sprawa naszego klienta nie jest zakończona, jesteśmy zobowiązani powstrzymać się od ocen tego orzeczenia (sygn. akt II CSK 803/16)

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Kilka uwag pokonferencyjnych.

Konferencja naukowa Katedry Prawa Cywilnego WPIA UW „Skutki kontraktowe uznania postanowienia umowy za niedozwolone w relacjach między konsumentem a przedsiębiorcą w świetle europejskiego prawa konsumentów” odbyła się 9.12.2016. Konferencja była okazją do przedstawienia szeregu poglądów, ogniskujących się chcąc niechcąc wokół tematyki abuzywności i wadliwości indeksowanych i denominowanych umów kredytowych. Przedstawione na konferencji poglądy wymagają kilku słów podsumowania i komentarza. Z konieczności skrócona formuła wpisu na blogu uniemożliwia wskazanie prelegenta oraz głosów polemicznych.


1. Stabilność systemu bankowego w systemie prawa cywilnego.

Teza o stabilności systemu bankowego, czy szerzej finansowego, jako dobru podlegającym ochronie w prawie cywilnym jest nie do pogodzenia z aksjologią kodeksu cywilnego. Art. 1 k.c. stanowi, że prawo cywilne reguluje stosunki między indywidualnymi osobami, a nie stosunki społeczne en bloc. Dał temu wyraz m.in. SN w wyroku I CSK 472/11. Przyjęcie, że stabilność systemu bankowego należy do elementów porządku publicznego chronionego przez prawo cywilne wymagałoby uznania stabilności systemu bankowego za jedną z zasad współżycia społecznego (art. 58, art. 3531 k.c.) i to niezależnie od tego, czy stabilność byłaby zagrożona przez sprzeczne z prawem działania uczestników systemu. Postulat ten, to awansowanie powiedzenia „too big to fail” do rangi zasady prawa. Tymczasem prawo cywilne zna zupełnie inną zasadę, mianowicie zasadę niezwiązania „złymi zwyczajami”, kreowanymi przez grupę profesjonalistów we własnym interesie z pokrzywdzeniem klientów (M. Safjan, w: M. Safjan (red.), System prawa prywatnego, t. 1, Warszawa 2007, s. 186; zob. też orz. SN C 105/49 oraz wyr. SN II CR 536/64; co do złych zwyczajów na rynku finansowym zob. np. wyr. SA w Warszawie VI ACa 87/12, wyr. SO w Łodzi III Ca 39/13 (s. 19) oraz wyr. SA w Łodzi I ACa 1206/13 (s. 27).

2. Odstraszający cel dyrektywy 93/13 a stabilność systemu finansowego.

Założenie, że stabilność systemu finansowego jest granicą zastosowania sankcji nieważności, o której mowa m.in. w art. 6 ust. 1 dyrektywy, oparte jest na pomyleniu domen prawa prywatnego (cywilnego) i publicznego (w szczególności administracyjnego, ale też karnego). Prawo prywatne nie może zajmować się stabilnością systemu finansowego, gdyż nie ma do tego narzędzi. Nie można powiedzieć, że stwierdzenie nieważności jednej umowy zdestabilizuje system finansowy. Nie można też określić która z kolei sprawa (setna? tysięczna?) miała by destabilizacyjny skutek wywołać. Skoro każda sprawa jest inna, a statystyki mówią, że tylko niewielka część klientów instytucji finansowych pozywa je nawet w przypadku masowo popełnianych nadużyć zaufania, to nie można sprawy cywilnej traktować nawet w kategoriach mniej lub bardziej formalnego „precedensu” uruchamiającego lawinę spraw „wygranych” już na wstępie. Dodatkowo, doświadczenie z kryzysu finansowego z roku 2008, który właściwie wcale się jeszcze nie skończył, uczy że swoista pobłażliwość polegająca na neutralizowaniu odstraszającego celu dyrektywy 93/13 wywołuje efekt „szantażu moralnego” („moral hazard”), polegającego na podawaniu przez instytucje finansowe coraz bardziej „innowacyjnych produktów finansowych”. W efekcie, system finansowy jest coraz bardziej rozchwiany przez produkty finansowe, znacznie bardziej niż byłby w sytuacji stwierdzenia bezskuteczności tych produktów, nawet za cenę poddania części uczestników rynku procedurom restrukturyzacyjnym.

Argumentem o stabilności systemu finansowego jako celu wyłączającym, w pewnym zakresie, cel odstraszający dyrektywy, posłużył się ostatnio Rzecznik Generalny TSUE w opinii do sprawy C-154/15 z 13.07.2016. Stanowisko to nie daje odpowiedzi na przedstawione wyżej zastrzeżenia. Stanowi ono zresztą niedopuszczalną próbę neutralizacji prawa stanowionego przez wykładnię contra legem. Art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 nie pozostawia bowiem miejsca na cele inne niż odstraszanie przedsiębiorców przed stosowaniem nieuczciwych klauzul umownych. W dyskusji wskazano zarówno, że stanowisko Rzecznika nadaje się do zastosowania również do rozwiązania „problemu frankowego”, jak i że pogląd ten się do tego nie nadaje. Za drugim, prawidłowym stanowiskiem, wskazano następujące argumenty, odnoszące się do rozpoznawanej sprawy:
- klient mógł z łatwości „spłacić” (w polskim tłumaczeniu błędnie wskazano „odprzedać”) kredyt z pomocą innego kredytu,
- stosowanie klauzuli nie skutkowało istotnymi zmianami kwot miesięcznych rat.
Powyższe cechy nie występują w przypadku kredytów indeksowanych (denominowanych).

3. Sankcja nieważności umowy jest przejawem „publicyzacji”, ale nie „penalizacji” prawa cywilnego.

„Publicyzacja” prawa prywatnego (cywilnego) jest tendencją obecną od lat w europejskich porządkach prawnych, w tym w prawie polskim. Wychodzi ona z obserwacji zarówno postępującej specjalizacji obrotu prawnego, jak również postępującego rozwarstwienia uczestników obrotu z uwagi na obrót masowy, globalizację oraz łatwość komunikacji w mediach elektronicznych podmiotów wcześniej odizolowanych barierami komunikacyjnymi. Narzędziami „publicyzacji” są normy bezwzględnie obowiązujące (niepodlegające modyfikacji wolą stron), a także normy jednostronnie bezwzględnie obowiązujące (podlegające modyfikacji tylko na rzecz strony słabszej). Naruszenie takich norm przez zawarcie umowy o treści naruszającej przepisy prawa skutkuje bezskutecznością całości lub części umowy. Szczególnym polem „publicyzacji” prawa cywilnego jest prawo konsumenckie. „Publicyzacja” ma też inny aspekt, tj. poddawania coraz to nowych pól obrotu reglamentacji i kontroli publicznoprawnej przez organy kontroli i nadzoru administracyjnego. Tym niemniej, określanie sankcji nieważności umowy jako przejawu nie tylko „publicyzacji”, ale nawet „penalizacji” prawa cywilnego musi budzić zdziwienie. Kto właściwie jest „penalizowany” w takim ujęciu: umowa? Przeciwstawiane sankcjom inwalidacyjnym sankcje kompensacyjne w skomplikowanych umowach finansowych są dysfunkcjonalne, choćby dlatego że wykazanie związku przyczynowego między naruszeniem umowy a określonym uszczerbkiem majątkowym graniczy w praktyce z nieprawdopodobieństwem.

4. Wyroki prawokształtujące jako wyjątek w autonomii woli stron.

Przedstawianie wyroków prawokształtujących jako chroniących autonomię woli stron jest nadużyciem. Wyrok prawokształtujący (przewidziany np. w art. 3571 czy art. 388 k.c.) wyposaża sędziego w narzędzie zmiany treści umowy, w odróżnieniu od narzędzi ustalania (potwierdzania) treści praw i obowiązków. Taki wyrok stanowi wyjątek od zasady autonomii woli stron, gdyż to nie one, a sąd kształtuje ich prawa i obowiązki. Dlatego, przepisy przewidujące wydawanie wyroków prawokształtujących należą do wyjątków, których nie można wykładać rozszerzająco. Wskazane tu nadużycie opiera się na błędnym założeniu, że najwyższym dobrem chronionym przez prawo cywilne (prawo umów) jest umowa jako taka. Tymczasem, dobrem chronionym są przede wszystkim interesy stron i równowaga między nimi. Jeżeli tej równowagi nie udaje się uzyskać w ramach umowy, można zastosować sankcję zmiany umowy przez sąd (jeżeli jest przewidziana w ustawie) lub stwierdzić wystąpienie sankcji bezskuteczności (lub nieważności) części, a nawet całości umowy.

5. „Argument cenowy” jest niedopuszczalny.

Zasady współżycia społecznego są nieraz spychane na plan dalszy przez argumentację odwołującą się do zapewnienia lepszych warunków rynkowych dzięki postanowieniom umownym niekorzystnie dla klienta kształtującym zasady odpowiedzialności i rozkład ryzyk. Przykładem takiej argumentacji jest twierdzenie pozwanego, że gdyby nie niedozwolone klauzule indeksacyjne, powód ponosiłby wyższe koszty kredytu z tytułu odsetek. Argumentacja ta, znana jako „argument cenowy”, jest niedopuszczalna  (zob. wyr. SA w Łodzi I ACa 1209/13). Zasad współżycia społecznego nie można uchylić za dodatkową opłatą lub w zamian za upust. Nie istnieje związek między niekorzystnym postanowieniem a ceną świadczenia, która wynika raczej z konkurencji rynkowej, a nie z określonego ukształtowania umowy (zob. F. Zoll, Prawo Bankowe. Komentarz. Tom 2. Komentarz do art. 92a-194, Kraków 2005, s. 319; E. Łętowska, Prawo umów konsumenckich, Warszawa 2002, s. 331). Rolą profesjonalisty jest bowiem zapewnienie w zgodzie z zasadami współżycia społecznego atrakcyjnych dla klienta warunków finansowych współpracy (zob. J. Basedow, Münchener Kommentar zum Handelsgesetzbuch. Band 7, München 1997, nb. 39 do § 307 BGB z powołaniem na utrwalone orzecznictwo niemieckiego BGH).

6. Ryzyko walutowe w roku 2005 nie było mniejsze niż w roku 2008 i następnych.

Bank jako profesjonalista na rynku finansowym, co więcej jako instytucja powołana do zarządzania ryzykami rynku finansowego, powinien oceniać ryzyko finansowe, w tym ryzyko walutowe w całym czasie trwania umowy. Jak to ujął były członek zarządu BRE Banku: „Biznes bankowy to kupowanie ryzyka od kogoś, kto go nie chce lub nie może podjąć” (Banki muszą być pod kontrolą, rozmowa W. Thora z D. Furmańczykiem i M. Tejchmanem, DGP 17.04.2015). Ocena ryzyka finansowego wywoływanego przez umowę powinna być dokonana oczywiście z góry, ex ante, gdyż po ziszczeniu się niekorzystnego zdarzenia nie można już mówić o ryzyku jego wystąpienia (zob. wyr. SN I CSK 651/12). Jeżeli teraz bank mówi, że nie była w stanie przewidzieć ryzyka wystąpienia określonych niekorzystnych zdarzeń, które nastąpiły po zawarciu umowy, to logicznie prawdziwa jest następująca alternatywa: albo bank nienależycie zbadał ryzyko, albo badając należycie ryzyko nie mógł wykryć prawdopodobieństwa nadzwyczajnych, niekorzystnych zdarzeń; wydaje się, że drugi z tych przypadków stanowi przykład nadzwyczajnej zmiany stosunków ...

7. Umowy kredytowe mogą być nieważne wobec niemożności wyliczenia zobowiązań klienta w oparciu o klauzulę indeksacyjną (denominacyjną).

Jeżeli przyjąć, że umowa kredytu indeksowanego (denominowanego) stanowi swoisty podtyp umowy kredytowej, charakteryzujący się naturą odmienną od podstawowego typu umowy kredytowej i po eliminacji wadliwej klauzuli indeksacyjnej (denominacyjnej) nie jest możliwe rozliczanie umowy z pominięciem elementu walutowego, to trzeba przyjąć nieważność takiej umowy. Przekonanie o niemożności wykonywania takiej umowy oparto na obserwacji, zgodnie z którą nie zawiera się umów kredytu „czysto” złotówkowego z oprocentowaniem ustalanym w oparciu o stawkę LIBOR. Teza ta wydaje się sprzeczna z art. 3851 § 2 k.c., który benchmarku rynkowego w ogóle nie przewiduje (w odróżnieniu np. od art. 58 § 3 k.c. który jest wyłączony właśnie przez art. 3851 § 2 k.c.). Przytoczonemu wyżej głosowi o niemożności rozliczania kredytu w oparciu o stawkę LIBOR w razie eliminacji klauzuli walutowej towarzyszyło założenie o braku podstaw do zamiennego zastosowania stawki WIBOR lub stawki odsetek ustawowych, a to ze słusznym powołaniem na autonomię woli stron. Jednak sygnalizowana tu kwestia odrębnej natury umów kredytowych z elementem walutowym została ostatnio, wydaje się że słusznie, negatywnie rozstrzygnięta przez SN w wyroku I CSK 1049/14.

8. Czy w razie nieważności umowy kredytowej bankowi należy się wynagrodzenie?

W dyskusji przedstawiono pogląd o przysługiwaniu wynagrodzenia bankowi za korzystanie z kapitału przez klienta w razie ustalenia nieważności umowy kredytowej. Reprezentowane były zarówno głosy potwierdzające istnienie takiego wynagrodzenia, jak i odmawiające jego zasadności. Nawet jednak zwolennicy tego poglądu nie potrafili wskazać jak takie wynagrodzenie należałoby wyliczać; odrzucono bowiem zarówno stawkę LIBOR, stawkę WIBOR, jak i stawkę odsetek ustawowych, wskazując jedynie że miałaby to być „stawka rynkowa”. Obiecującym kierunkiem poszukiwań wydaje się wskazana przez przeciwników tego poglądu zasada nemo auditur propriam turpitudinem allegans (powołujący się na własny występek nie będzie wysłuchany). Wydaje się, że występuje tutaj luka prawna, gdyż zasady tej, intuicyjnie dość oczywistej, nie daje się zastosować na podstawie żadnego przepisu prawa stanowionego. Art. 58 k.c., 3531 k.c. oraz art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 dopuszczają zastosowanie tej zasady w ramach dobrych obyczajów jako korektora roszczeń umownych, ale milczą co do roszczeń z bezpodstawnego wzbogacenia. Z kolei art. 5 k.c., zgodnie z jednolicie przyjmowaną jego wykładnią, nadaje się do zastosowań tymczasowych, a nie permanentnych; mówi bowiem o nadużyciu prawa, a nie o eliminacji prawa; tu: prawo do wynagrodzenia mogłoby powstać, niezależnie od art. 5 k.c., a dopiero później mogłoby zostać nadużyte. Nie jest jednak możliwe przyjęcie, że prawo powstało, a jednocześnie we wszystkich możliwych sytuacjach między dwoma stronami jego wykonywanie stanowi nadużycie prawa. Skoro występuje tu luka prawna, to należy najpierw ustalić charakter tej luki, a następnie sposób jej zapełnienia przez analogię z konkretnego przepisu (oprócz ww. wchodzić mogą w grę m.in. przepisy o rozliczeniach w razie upadku umowy wzajemnej 487-497 k.c.).


Konferencja była okazją do uporządkowania poglądów na temat wadliwości nieuczciwych umów konsumenckich, a także wskazania dalszych kierunków poszukiwań. Z pewnością nie zamknęła sporów doktrynalnych, ale przyczyniła się do naświetlenia problemów, nie tylko dla specjalistów prawa konsumenckiego, ale i dla prawników nie zajmujących się na co dzień tą gałęzią prawa, jak również dla samych konsumentów oraz osób zajmujących się pokrewnymi prawu dziedzinami wiedzy, zainteresowanym rozwojem badań nad umowami konsumenckimi.


wtorek, 20 września 2016

Wypowiedzenie kredytu? Najpierw próba restrukturyzacji.

W natłoku rzeczywistych, planowanych i markowanych zmian prawa bankowego umykają czasem nowe przepisy istotne dla oceny czynności bankowych. Do takich przepisów należą obowiązujące od roku regulacje restrukturyzacji zadłużenia kredytowego, w szczególności art. 75c pr. bank.

Bank, na gruncie obecnie obowiązujących przepisów, nie może wypowiedzieć umowy zaraz po utracie przez klienta zdolności kredytowej. Zgodnie z nową regulacją, w przypadku utraty zdolności kredytowej przez klienta (art. 75 ust. 1 pr. bank.), w szczególności w razie powstania opóźnienia w spłacie kredytu (art. 75c ust. 1 pr. bank.), bank przed wypowiedzeniem powinien zastosować procedurę restrukturyzacji zadłużenia kredytowego.

Oznacza to, nie mniej i nie więcej tyle, że bank jest zobowiązany wyznaczyć termin przynajmniej 14 dni roboczych do dokonania spłaty. W takim upomnieniu bank powinien pouczyć o możliwości złożenia przez klienta wniosku o restrukturyzację zadłużenia w terminie 14 dni. Wynika z tego, że bank może zgodnie z prawem zakładać wypowiedzenie kredytu najwcześniej po 28 dniach roboczych po powzięciu decyzji o wypowiedzeniu umowy kredytowej (minimum 14 dni na dokonanie spłaty według upomnienia oraz 14 dni oczekiwania na złożenie wniosku klienta o restrukturyzację).

Jako wypowiedzenie należy tu rozumieć wysłanie pisma o stosownej treści, a nie skutek w postaci rozwiązania umowy. Skutek taki następuje bowiem po kolejnych 30 dniach, chyba że chodzi o zagrożenie upadłością klienta, co uprawnia do skrócenia terminu wypowiedzenia do 7 dni (art. 75 ust. 2 pr. bank.).

Zaniechanie procedury restrukturyzacyjnej przez bank stanowi naruszenie art. 75 ust. 1 oraz 75c ust. 1 pr. bank. i jako takie oznacza sprzeczność wypowiedzenia z ustawą, czyli - nieważność takiej czynności prawnej na podstawie art. 58 § 1 k.c.


Uproszczona wersja procedury restrukturyzacji kredytu pojawiła się już w ustnym uzasadnieniu wyroku Sądu Najwyższego II CSK 750/15 z 8.09.2016, który stwierdził, że nawet na gruncie dawnych przepisów, nie należy mieszać i łączyć procedury upomnienia i procedury wypowiedzenia. SN stwierdził, że najpierw należy przeprowadzić do końca procedurę upomnienia, a dopiero potem rozpocząć procedurę wypowiedzenia. W aktualnym stanie prawnym stanowisko takie jest tym bardziej uzasadnione.

czwartek, 1 września 2016

Przedawnienie „karą” dla nieuczciwych banków.

Na początek dwa zastrzeżenia. Tytułowa „kara” to sankcja cywilnoprawna; w języku prawniczym taka zamiana jest niedopuszczalna, w języku publicystycznym owszem. Mówiąc o „nieuczciwych” wychodzę z założenia, że kto stosuje nieuczciwe klauzule, ten jest nieuczciwy; klauzule, dopuszczające dowolność wierzyciela w ustalaniu wysokości zobowiązań klienta są nieuczciwe.

Przedawnienie roszczeń, o którym tu mowa, pojawia się na tle dyskusji o możliwej sankcji nieważności bezwzględnej całych umów kredytowych zawierających klauzule indeksacyjne odsyłające do swobodnego uznania banku w ustalaniu wysokości kursu przeliczeniowego (np. http://www.polskieradio.pl/42/5351/Artykul/1659601,UOKiK-istotny-poglad-ws-frankowiczow-Umowy-z-mBankiem-moga-zostac-uznane-za-niewazne).

Dokładnie może tu chodzić o dwojakiego rodzaju oceny:

- umowa jest nieważna:

umowa kredytowa przewiduje dowolność banku w ustalaniu wysokości zobowiązania klienta, co jest sprzeczne z naturą umowy, co z kolei jest kwalifikowane jako sprzeczność z ustawą; taka sytuacja podlega pod art. 58 § 1 k.c., a nie pod art. 3851 k.c., przewidujący sankcję bezskuteczności częściowej tylko dla przypadków sprzeczności z dobrymi obyczajami, ani pod art. 58 § 3 k.c., przewidujący nieważność częściową, gdyż dotyczy elementu przedmiotowo istotnego, czyli takiego bez którego dana umowa istnieć nie może,

albo

- umowa jest niezawarta:

umowa kredytowa nie określa obiektywnie jednego z elementów przedmiotowo istotnych umowy kredytu, a skoro strony nie zawarły żadnej innej umowy, to znaczy że żadnej umowy nie zawarły (art. 69 ust. 1 pr. bank. w zw. z art. 70 k.c.).

Sądy wielokrotnie wskazywały, że zarówno klauzula zmiany oprocentowania (np. wyr. I CSK 46/11, wyr. SA w Warszawie VI ACa 88/10), jak również klauzula indeksacji (np. wyr. TSUE C-26/13 teza 1, a co do klauzul waloryzacyjnych wyr. SN I CSK 531/13) składają się na określenie głównego świadczenia stron, tu: równoznacznego z elementem przedmiotowo istotnym (choć trzeba wskazać, że orzecznictwo jest tutaj rozbieżne).

Z dwóch konstrukcji umów kredytowych z elementem walutowym: kredytu indeksowanego i kredytu denominowanego, przy założeniu że klauzula walutowa jest obarczona dowolnością, to kredyt denominowany jest bardziej narażony na sankcję całkowitej nieważności bezwzględnej. W umowie kredytu denominowanego zawartej w formie pisemnej przewidzianej pod rygorem nieważności próżno szukać kwoty kredytu w PLN, która bank będzie w przyszłości zobowiązany wypłacić. Z umowy dowiadujemy się tylko, że bank jest zobowiązany do wypłaty w PLN. Jest natomiast kwota w CHF (lub innej walucie obcej), ale tej, zgodnie z umową bank wypłacać nie miał. Skoro strony mają świadczyć w PLN, a kwoty w PLN nie określiły, tzn. że umowy kredytu nie zawarły.

W przypadku nieważności umowy kredytu, każda ze stron powinna oddać drugiej to co świadczyła. Drugiej stronie przysługuje roszczenie o zwrot bezpodstawnego wzbogacenia. Przy tym, roszczenie każdej ze stron jest samodzielne, zgodnie z „teorią dwóch kondykcji” (np. wyr. SO we Wrocławiu, II Ca 522/14). Ta teoria jest jednolicie przyjmowana w polskiej literaturze prawniczej; konkurencyjna „teoria salda” jest jednolicie odrzucana.

Roszczenie o zwrot bezpodstawnego wzbogacenia przedawnia się klientowi w ciągu 10 lat, a bankowi jako przedsiębiorcy - w ciągu 3 lat. Bieg terminu przedawnienia liczy się od dnia, w którym roszczenie o zwrot stałoby się wymagalne, gdyby wezwano do zwrotu w najwcześniej możliwym terminie (art. 120 § 1 k.c. w zw. z art. 455 k.c.).

Na przykładzie wygląda to tak:

- umowa kredytu została zawarta 1.1.2008,
- bank tego dnia wypłacił 100.000 PLN,
- klient spłacał 10.000 PLN rocznie,
- w roku 2016 okazało się, że umowa jest nieważna,
- bank może żądać od klienta 0 PLN (roszczenie przedawnione),
- klient może żądać od banku zwrotu 80.000 PLN (spłacał 8 lat: 8x10.000=80.000).

Klient nie dostanie jednak 80.000 PLN. Bank może bowiem skorzystać z potrącenia za okres, w którym jego roszczenia jeszcze nie były przedawnione, czyli do 1.1.2011 (art. 502 k.c.). W tym okresie klient zapłacił 3 razy po 10.000 PLN, czyli łącznie 30.000 PLN. Bank potrąca więc 30.000 PLN. Finalnie, klient może żądać od banku zwrotu 50.000 PLN (80.000 - 30.000 = 50.000).

Ocena, czy umowa jest nieważna w całości, czy też w części odbywa się na podstawie art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13, który to przepis z nieznanych przyczyn został implementowany w roku 2000 przez art. 3851 § 2 k.c., mający brzmienie:

jeżeli postanowienie umowy zgodnie z § 1 nie wiąże konsumenta, strony są związane umową w pozostałym zakresie”,

bez fragmentu mówiącego:

„[...] jeżeli jest to możliwe po wyłączeniu z niej nieuczciwych warunków”.

Fragment ten jest więc stosowany bezpośrednio z dyrektywy na podstawie jej art. 8 a contrario.

Zgodnie z dorobkiem wspólnotowym ową możliwość związania umową w pozostałym zakresie ocenia się na podstawie kryteriów obiektywnych (zob. wyr. TSUE C-453/10 i C-397/11). Zarówno konieczność natychmiastowego zwrotu świadczeń spełnianych na podstawie nieważnej umowy, jak i możliwe przedawnienie części takich roszczeń jednej lub obydwu stron są zbytnio osadzone w realiach konkretnej sprawy by wpływać na ocenę ważności umowy.

W efekcie może się okazać, że nieważność umowy kredytowej, przedstawiana często jako pandemonium dla klientów banków okaże się pandemonium dla samych banków.