czwartek, 19 października 2017

Klienci "opcyjni" dla klientów "frankowych".

Sąd Najwyższy w wyroku II CSK 845/16 z 8.09.2017, którego pisemne uzasadnienie ukazało się w ostatnich dniach, potwierdził słuszność wielu argumentów, uwikłanych w roku 2008 w bankowe opcje walutowe.

Po pierwsze, SN dobitnie i wyczerpująco podkreślił, że ryzyko walutowe bank powinien oceniać na dzień zawarcia umowy opcyjnej (ex ante), a nie na dzień wykonania umowy (ex post). SN uznał za stosowne powtórzenie i pogłębienie tej tezy, przedstawionej w uzasadnieniu wyroku SN I CSK 651/12. Recepcja tego wcześniejszego wyroku nie była wystarczająca, co przejawiało się we wciąż dużej liczbie wyroków sądów powszechnych mylących czas występowania ryzyka i czas ziszczenia się ryzyka. Wynikało to z błędnej, choć konsekwentnej argumentacji banków wskazujących na niemożność przewidzenia konkretnych zmian kursu, w szczególności - zmian gwałtownych. Argumentacja taka była błędna dlatego, że czym innym jest prognoza kursu, a czym innym jest szacowanie ryzyka walutowego za pomocą rachunku statystyczno-stochastycznego. Banki utrzymują rozbudowane działy analizy ryzyka, w tym ryzyka walutowego. Konstatacja niemożliwości szacowania tego ryzyka byłaby równoznaczna z wnioskiem o nieprzydatności tych działów w funkcjonowaniu przedsiębiorstwa bankowego. Nieprzewidywalność określonego ryzyka oznaczałaby z kolei niedopuszczalność zawierania umów nim dotkniętych, a to w trosce o bezpieczeństwo depozytów (art. 2 pr. bank.).

W realiach sprawy biegły stwierdził, że ryzyko walutowe wynikające z umów opcji było istotnie większe po stronie klienta banku. To stwierdzenie było podstawą drugiej tezy SN o tym, że cel umowy, określony przez strony jako zabezpieczenie klienta przed ryzykiem walutowym jest prawnie istotny, gdyż należy do treści czynności prawnej. Również to stwierdzenie nie było absolutną nowością w orzecznictwie SN. W wyroku I CSK 570/15 stwierdzono bowiem, że „cel gospodarczo-prawny” umowy opcyjnej podlega badaniu sądu. Istnienie błędu co do zabezpieczającego charakteru umowy oznacza zaś błąd istotny, powołanie się na który oznacza unieważnienie umowy.

Po trzecie, SN potwierdził że obowiązki lojalnościowe i informacyjno-doradcze banku wobec klienta w zakresie oferowanych mu transakcji pochodnych należy oceniać w oparciu o standardy staranności opisane w regulacjach MiFID I oraz rozporządzenia MF z 2812.2005 (Dz.U. 2006/2/8) niezależnie od tego czy w momencie zawierania badanych umów bank był literalnie adresatem norm tam zawartych lub czy wskazane normy formalnie obowiązywały. SN zastosował jak najdalej rozszerzającą wykładnię prawa unijnego nieimplementowanego formalnie do krajowego porządku prawnego mimo upływu przepisanego terminu (MiFID I) według formuły „as long as” („o ile nie jest” sprzeczna z krajowym porządkiem), wspartej o przepisy ww. rozporządzenia. SN uznał, że klauzule generalne kodeksu cywilnego, w szczególności art. 354 i 355 k.c., uzasadniały oczekiwanie od banku w roku 2008 znajomości i analogicznego, ale szczegółowego stosowania ww. norm. Wskazane normy zakładały uwzględnianie przez bank wiedzy, doświadczenia, celu oraz sytuacji klienta zawierającego umowę pochodną z bankiem m.in. przez przekazywanie konkretnych informacji o konkretnych ryzykach wywoływanych przez konkretnie oferowaną umowę, w tym ostrzeżeń w utrwalonym formacie.

Po czwarte, SN sprzeciwił się stanowczo traktowaniu przedsiębiorcy przewozowego jako profesjonalnego uczestnika rynku finansowego.

Po piąte wreszcie, SN wskazał, że związanie stron długotrwałą współpracą na podstawie umowy ramowej dodatkowo wzmacniało poczucie bezpieczeństwa po stronie klienta i uzasadniało oczekiwanie lojalnego przekazywania przez bank o ryzykach wynikających z oferowanej umowy.

Stanowisko, które wypracował SN w ciągu 7 lat zajmowania się derywatami z roku 2008 jest obecnie satysfakcjonujące i zasadniczo nie odbiega od standardów wypracowanych w rozwiniętych jurysdykcjach, np. w Niemczech, w których orzecznictwo nt. derywatów rozwijało się przez dziesięciolecia. Szkoda tylko spraw, które przedwcześnie przepadły na przedsądzie, w przekonaniu, że ich przyjęcie nie przyczyni się do rozwoju orzecznictwa i nie leży w interesie wymiaru sprawiedliwości. Szkoda też tych spraw, które nigdy się nie zaczęły, gdy klienci uwolnili się od „współpracy” kredytowej z bankiem po czasie dłuższym niż 3-letni okres przedawnienia.

Jednak omawiany wyrok stanowi wsparcie dla innej grupy klientów bankowych, tj. kredytobiorców mających w swoich umowach klauzule walutowe. Argumenty, że ryzyko walutowe bank powinien ocenić i odkryć przed klientem na moment zawarcia umowy, że klient niezależnie od profesji nie może być traktowany wobec banku jako profesjonalista, a bank powinien informować o ryzyku walutowym w utrwalonym formacie (zob. wyr. TSUE C-186/16 pkt 47) są ciągle kontestowane przez banki i ciągle wywołują wątpliwości w orzecznictwie sądów powszechnych. Tymczasem, w ŻADNEJ umowie kredytowej zawartej w Polsce w latach 2001-2008 żaden bank nie zawarł stwierdzenia o ryzyku zmiany kursu waluty obcej o 100 %, czyli tzw. „ryzyku rujnującej straty”. Zawarte zamiast tego stwierdzenia typu „kursy walut są zmienne” są truizmem - nie mają żadnej wartości poznawczej. 

Kwestia informacji o ryzyku i rozkładu ryzyka między stronami jest jednak w sprawach kredytowych tylko tłem dla kwestii umówionej dowolności w ustalaniu kursów walutowych. Ale tym razem to klientowi służy 10-letni okres przedawnienia, a bank staje pod ścianą okresu 3-letniego.

środa, 18 października 2017

Nadzwyczajna zmiana stosunków walutowych zadziałała.

Nadzwyczajna zmiana stosunków (klauzula rebus sic standibus) z art. 3571 k.c. zadziałała w SA w Warszawie (I ACa 1098/15):


Chodziło o zawartą w roku 2008 umowę leasingu maszyn rozliczaną w odniesieniu do bieżącego kursu JPY. Jest to bodaj pierwsze orzeczenie, w którym sąd nie tylko kwalifikuje zmianę kursu walutowego jako nadzwyczajną zmianę stosunków, ale i korzysta z kompetencji kształtowania stosunku prawnego, w tym wypadku przez jego modyfikację. Stosując art. 3571 k.c., a nie przepisy o waloryzacji, sąd uznał, że nawet gwałtowna zmiana kursu walutowego nie może być traktowana jako przesłanka waloryzacji, jeżeli nie chodzi przy tym o osłabienie siły nabywczej waluty krajowej w odniesieniu do koszyka dóbr. 

Wyrok ten ma znaczenie dla wszelkich umów o wysokości świadczeń uzależnionej od notowań walutowych. W szczególności dotyczy to umów, w których jedna ze stron jest profesjonalistą na rynku finansowym (firmą leasingową, bankiem), który w swojej działalności powinien profesjonalnie szacować ryzyko walutowe zarówno w skali mikro, jak i makro.

Wyrok ten może mieć więc znaczenie dla rozstrzygnięć sporów toczonych na tle umów kredytowych indeksowanych lub denominowanych do waluty obcej. Stawiam przy tym tezę, że przepis ten nie może służyć do obrony banku argumentem o nieprzewidywalności gwałtownej zmiany kursu. Wprawdzie art. 3571 kc mówi o zmianie, której "strony nie przewidywały" w momencie zawarcia umowy, ale nie może to zwalniać banku z obowiązku oceny ryzyka walutowego przed zawarciem transakcji walutowej (np. art. 2 pr. bank.). 

Wydaje się, że skoro przepis obejmuje sytuacje, w których tylko jednej ze stron grozi rażąca strata to ograniczenie przesłanki nieprzewidywalności do stanu wiedzy tej strony wydaje się naturalne.

Co charakterystyczne, sąd w tej sprawie pisze o nieprzewidywalności zmiany dla klienta w ocenie stanu faktycznego, ale w podstawie rozstrzygnięcia przytacza przepis, który mówi o nieprzewidywalności dla "stron". Wzmacnia to jedynie tezę, że w przypadku przedsiębiorcy finansowego, w szczególności zaś banku zasadne jest czytanie art. 3571 k.c. jako zakładającego nieprzewidywalność dla strony nieprofesjonalnej.

Jedna jaskółka wiosny nie czyni, tym bardziej że lata nad poletkiem leasingowym, a nie bankowym. Nie należy spodziewać się nagłego zwrotu orzecznictwa, które jak dotąd jednoznacznie negatywnie oceniało skuteczność powołania się na nadzwyczajną zmianę stosunków na gruncie umów z elementem walutowym, a szczególnie umów kredytowych.

Omawiany tu wyrok, razem z wyrokiem TSUE C-186/16 oraz wyrokiem SN II CSK 845/16, właściwie odczytany może być jednak pomocny w zwalczaniu sofistycznego argument wskazującego, że bank nie mógł przewidzieć gwałtownej zmiany kursu PLN (a klient powinien). 

środa, 11 października 2017

Kurs z dnia wypłaty obowiązuje przez cały czas wykonywania umowy kredytowej.

1. Do tej przełomowej dla setek procesów tezy daje się sprowadzić opublikowane właśnie uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z 14.07.2017 w sprawie II CSK 803/16.

2. SN wskazał, że art. 3851 k.c. został wprowadzony do polskiego systemu prawa w ramach transpozycji dyrektywy 93/13/WE jeszcze przed akcesją Polski do Unii Europejskiej. Z tego formalnego względu nie ma być możliwe złożenie pytania do TSUE w Luksemburgu. Jednakże, treść tej dyrektywy ma mieć oczywiście decydujące znaczenie dla wykładni art. 3851 i nast. k.c. zarówno przed jak i po akcesji.

3. SN podtrzymał linię orzeczniczą wskazującą, że klauzule walutowe w umowach kredytowych indeksowanych lub denominowanych do waluty obcej służą zapewnieniu dodatkowego zarobku dla banku - zob. wyr. SA w Warszawie VI ACa 441/13.

4. SN przesądził, że do oceny umów zawartych przed rokiem 2009 nie ma zastosowania art. 358 k.c. odsyłający do średniego kursu NBP przy spłacie w PLN zobowiązań w walucie obcej. Przepis ten w nowym brzmieniu obowiązuje dopiero od 24.01.2009. Należy tu poczynić uwagę, że niezależnie od kwestii międzyczasowych przepis ten nie mógłby zostać zastosowany w sprawie. Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem SN (V CSK 445/14, V CSK 88/16) umowa kredytu denominowanego zawiera wprawdzie wyrażenie kwoty kredytu w walucie obcej, ale zobowiązuje każdą ze stron do wykonania umowy (spełnienia świadczenia) w walucie polskiej. Tymczasem art. 385 § 2 k.c., w brzmieniu po 24.01.2009, dotyczy zobowiązań podlegających wykonaniu w walucie obcej.

5. SN podtrzymał linię orzeczniczą (V CSK 445/14, V CSK 88/16), zgodnie z którą pożyczka denominowana to pożyczka walutowa, polegająca na świadczeniach w walucie polskiej. SN stwierdził, że „zobowiązanie wyrażone w walucie obcej mogło być spłacane […] w walucie polskiej.” To ostatnie zdanie nie budzi wątpliwości. Jednak wcześniejsze zdanie oznacza, że istnieją przypadki, w których: „zobowiązanie w walucie obcej nie może być spłacone w walucie obcej”. Nie podjąłbym się bronienia tej tezy. Ale Roma locuta causa finita.

6. W konsekwencji SN przyjął, że umowa pożyczki została ważnie zawarta, mimo że strony nie ustaliły wysokości świadczeń w PLN. Wystarczające było bowiem ustalenie wysokości zobowiązań w CHF. SN uznał, że klauzula przewidująca świadczenia w PLN nie należy do postanowień określających główne świadczenia stron.

7. Idąc dalej SN potwierdził, że odesłanie w klauzuli walutowej do tabeli banku-pożyczkodawcy jest nieuczciwe i zajął się sankcją tej nieuczciwości.

8. Przede wszystkim SN wskazał, że zgodnie z orzecznictwem TSUE (począwszy od wyroku C-243/08 Pannon, pkt 33, 35) konsument ma prawo sprzeciwić się zastosowaniu przez sąd w procesie sankcji bezskuteczności nieuczciwej klauzuli. Wynika z tego, że SN stoi na stanowisku, że w przypadku bezskuteczności częściowej umowy konsumenckiej nie chodzi o bezskuteczność bezwzględną (z mocy prawa), a o bezskuteczność z mocy decyzji strony chronionej (bezskuteczność zawieszoną). Podkreślić należy, że prawo konsumenta do sprzeciwienia się sankcji bezskuteczności może się urzeczywistnić tylko w procesie, a nie w dokumencie pozasądowym, takim jak aneks (np. wyrok C-472/11 Banif Plus, pkt 27).

9. Następnie SN przyjął dość kontrowersyjną, a w każdym razie nowatorską tezę, rozwijając twórczo dotychczasowy dorobek TSUE (np. w sprawie C-26/13 Kasler). SN przyjął w pewnym zakresie dopuszczalność „redukcji utrzymującej skuteczność”. SN wskazał, że orzecznictwo TSUE odrzucające „redukcję” rozwinęło się na tle stanów faktycznych, w których chodziło o klauzule, których wyeliminowanie nie wywoływało istotnych luk, takie jak klauzula kary umownej, odsetki za zwłokę albo natychmiastowa wymagalność. Z wyroku C-26/13 Kasler, dopuszczającego zastosowanie przepisu dyspozytywnego, w celu uzupełnienia luki powstałej po eliminacji klauzuli niedozwolonej, SN wywiódł dopuszczalność odstępstwa od zakazu „redukcji utrzymującej skuteczność”. Trzeba jednak wskazać, że samo odesłanie do normy dyspozytywnej nie jest jeszcze „redukcją utrzymującą skuteczność”; jest nią dopiero miarkowanie wysokości świadczeń w oparciu o kryteria słusznościowe. Dlatego odniesienie do wyroku C-26/13 Kasler należy traktować w kategoriach luźnej inspiracji, a nie traktatowego związania sądu krajowego wykładnią prawa unijnego dokonaną przez TSUE.

10. Przechodząc do sedna rozstrzygnięcia SN wskazał, że po eliminacji klauzuli walutowej, przewidującej ustalenie wysokości raty pożyczki w oparciu o kurs sprzedaży banku z dnia płatności raty, należy uzupełnić tak powstałą lukę przez zastosowanie kursu kupna z dnia wypłaty kredytu. SN dopuścił taką możliwość na podstawie art. 65 k.c., zakładając że jest to kurs akceptowany przez strony. SN dostrzegł abuzywność takiego ustalenia kursu (w dniu zawarcia umowy nie jest znany kurs kupna banku z dnia wypłaty), ale przyjął że jest to abuzywność na tyle nieistotna, że konsument może w procesie zrezygnować z powoływania się na nią.

11. Alternatywnie, SN zaproponował sądowi apelacyjnemu zastosowanie średniego kursu NBP na podstawie art. 41 prawa wekslowego w związku z art. 56 k.c. SN nie wskazał, czy chodzi tu o kurs stały z dnia wypłaty, czy kurs zmienny z dnia płatności każdej raty. Jednak wskazanie, że sąd apelacyjny ma zastosować kurs korzystniejszy dla klienta (art. 385 § 2 zd. 2 k.c.) oznacza, że musiało chodzić o kurs stały. Kurs zmienny jest oczywiście mniej korzystny dla klienta choćby ze względu na ryzyko walutowe z nim związane (o czym mówi np. wyrok TSUE C-186/16 Andriciuc).

12. SN odnotował jeszcze, że zasada walutowości była w stosunku do banków ograniczona również przed rokiem 2009 (art. 3 ust. 3 pr. dew.). Teza ta została jedynie zarysowana w uzasadnieniu, więc można się spodziewać dalszych sporów na tle wykładni tego przepisu.
Nie powinno być natomiast żadnych wątpliwości, że prawidłowa jest teza, bogato udokumentowana przez SN orzecznictwem TSUE, wskazująca że sąd powinien z urzędu brać pod uwagę nieuczciwość klauzul w umowie konsumenckiej. Istnieją dziesiątki orzeczeń sądów powszechnych naruszające tą zasadę. Pozostaje mieć nadzieję, że ta skądinąd prosta wzmianka doprowadzi do istotnej korekty orzecznictwa sądów powszechnych.

13. Wyprzedzając sofistykę, która jest często uprawiana na podstawie orzeczeń SN w sprawach bankowych, trzeba wyjaśnić, że SN nie mógł skonstruować alternatywy: albo kurs kupna banku z dnia spłaty, albo średni kurs NBP z dnia spłaty. 

14. Człon pierwszy jest bowiem obarczony niedopuszczalną dowolnością banku. Kurs kupna banku z dnia spłaty raty jest zupełnie tak samo abuzywny jak kurs sprzedaży banku z dnia spłaty raty. Jest więc oczywiście mniej korzystny dla klienta niż drugi człon, który odnosi się do obiektywnego miernika. Ponadto, SN nie mógł zastąpić jednej klauzuli abuzywnej inną - tak samo abuzywną. 

15. Cytat z art. 41 pr. weksl. na s. 19 uzasadnienia wyroku odnoszący się do średniego kursu NBP z dnia PŁATNOŚCI nie może być rozumiany jako sugestia SN, że należy zastosować (przynajmniej w alternatywie z kursem banku) średni kurs NBP z dnia płatności raty. Weksel jest płatny "w jedną stronę", tymczasem w pożyczce płatność następuje "tam i z powrotem". Interpretując ten wyrok należy wyjaśnić do której płatności odnosi się analogia z prawa wekslowego. 

16. Jeżeli oba człony alternatywy mają być porównywane na ten sam dzień to ww. eliminacja kursu kupna banku z dnia płatności raty, eliminuje kurs "wekslowy" z tego dnia. W takiej sytuacji pozostaje kurs "wekslowy" z dnia płatności kwoty pożyczki przez bank. 

17. Gdyby natomiast przyjąć, że kurs kupna banku z dnia wypłaty ma być porównany ze średnim kursem NBP z dnia płatności raty, to zawsze pierwszy człon (jako stały) musiałby być oceniony jako bardziej korzystny niż drugi człon (jako zmienny w czasie). Zresztą SN zakwestionował zastosowanie przez SA w tej sprawie średniego kursu NBP z dnia płatności raty (s. 8 uzasadnienia).

18. Dlatego jedynym możliwym rozumieniem alternatyw przedstawionych przez SN jest zdanie: "Albo kurs kupna z dnia wypłaty kredytu, albo kurs średni NBP z tego dnia". SN zakwestionował bowiem zarówno używanie kursu banku z dnia płatności raty, jak i średniego kursu NBP z tego dnia.

Podsumowując - SN odrzucił tezę o niezawarciu, względnie nieważności umowy kredytowej z niedookreśloną klauzulą walutową. SN przyjął natomiast tezę o bezskuteczności częściowej takiej umowy kredytowej i uznał za właściwe jej rozliczanie po stałym kursie zastosowanym przez bank w dniu wypłaty kredytu.

poniedziałek, 9 października 2017

Rozliczenia "obok" kredytu frankowego do zwrotu.

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa uwzględnił w piątek 6.10.2017 pozew klientów PKO BP SA i zasądził zwrot kwot zapłaconych tytułem spłaty kredytu mieszkaniowego WŁASNY KĄT hipoteczny z 18.12.2006 (XVI C 526/17).

W tej niezwykle interesującej sprawie klienci wnioskowali o kredyt w kwocie 160.000 PLN, wskazując we wniosku kredytowym m.in., że tytułem zapłaty ceny za kredytowaną nieruchomość powinni zapłacić 154.800 PLN.

Sformułowana przez bank umowa kredytowa zawierała następujące postanowienia:
- kwota kredytu, którą bank "zobowiązuje się postawić do dyspozycji" - 68.170 CHF,
- cele kredytu: zapłata ceny oraz potrzeby własne,
- wypłata kredytu nastąpi w transzach, z tym że transza na zapłatę ceny nastąpi w równowartości 154.800 PLN (nie podano ani z jakiego dnia, ani z jakiego źródła zostanie wzięty kurs przeliczeniowy),
- wypłata nastąpi w CHF, z tym że jeżeli kredytowane zobowiązania mają być wykonane w Polsce - w PLN,
- kwota wypłacana w PLN miała być przeliczana według kursu kupna z tabeli banku,
- gdyby nawet wypłata następowała w CHF, kwota kredytu przeliczona byłaby przez kurs kupna i kurs sprzedaży z tabeli banku,
- spłata kredytu nastąpi z konta bankowego prowadzonego w PLN dla powodowych klientów przez pozwany bank w ten sposób, że pobrana zostanie przez bank kwota w CHF przeliczona wg kursu sprzedaży banku z dnia płatności raty.

Sąd rozpoznając sprawę na podstawie dokumentów stwierdził, że tak zawarta umowa kredytowa nie była i nie jest podstawą prawną do płatności, które między stronami następowały w PLN. Stwierdzenie Sądu dotyczy zarówno kwot wypłaconych przez bank, jak i kwot spłacanych przez klientów.

Sąd wskazał, że umowa została zawarta jako umowa walutowa o płatnościach w CHF, a przepływy między stronami następowały w PLN, czyli nie były dokonywane na podstawie tej umowy. Wobec faktu, że bank nie podał innej podstawy prawnej do przepływów w PLN, Sąd uznał że nie miały one żadnej podstawy prawnej.

Sąd stwierdził również między innymi, że:
- ustawa antyspreadowa bez aneksu nic nie zmienia w sytuacji prawnej stron,
- abuzywność klauzul walutowych odsyłających do tabeli banku jest bezdyskusyjna,
- Sąd nie ma możliwości modyfikacji umowy, w której zawarte są klauzule nieuczciwe,
- konsument zdany na łaskę i niełaskę banku ustalającego codziennie inny kurs w tabeli nie był w stanie przewidzieć wysokości raty i porównywać oferty banku z ofertami innych banków,
- umowę należy badać na moment jej zawarcia - jeżeli żądane kwoty nie mają pokrycia w umowie o treści na dzień jej zawarcia to są do zwrotu,
- przepisy o klauzulach abuzywnych muszą mieć efekt odstraszający dla przedsiębiorcy.

W ustnych motywach wyroku widoczny był wysiłek zracjonalizowania i uporządkowania klauzul umownych, które pozostawały w sprzeczności ze sobą. Dość wskazać, że umowa mówiła jednocześnie, że:
- kredyt jest udzielony w walucie wymienialnej (tytuł) i że waluta wymienialna jest inna niż waluta kredytu (par. 1.9),
- kredyt mógł być wypłacony w CHF (przy określonych warunkach wstępnych), ale kwota wypłacana przeliczona byłaby przez kurs kupna i kurs sprzedaży (par. 5.5),
- bank był zobowiązany postawić do dyspozycji kwotę w CHF (par. 2.1), ale część przeznaczona na zapłatę ceny miała być wypłacona w równowartości 154.800 PLN (par. 5.1),
- spłata miała być dokonywana w CHF (bo kredyt był w CHF), ale bank miał pobierać środki pieniężne z rachunku bankowego klienta prowadzonego w PLN (par. 13.1, 13.7).

Trudno oprzeć się wrażeniu, że umowa kredytowa była nieprzejrzysta, a przez to nieuczciwa, nie tylko w zakresie określonych klauzul, ale w całości, a to już stawia na porządku dziennym ocenę umowy na podstawie art. 58 par. 2 k.c., a nie na podstawie art. 385/1 k.c.