środa, 11 października 2017

Kurs z dnia wypłaty obowiązuje przez cały czas wykonywania umowy kredytowej.

1. Do tej przełomowej dla setek procesów tezy daje się sprowadzić opublikowane właśnie uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z 14.07.2017 w sprawie II CSK 803/16.

2. SN wskazał, że art. 3851 k.c. został wprowadzony do polskiego systemu prawa w ramach transpozycji dyrektywy 93/13/WE jeszcze przed akcesją Polski do Unii Europejskiej. Z tego formalnego względu nie ma być możliwe złożenie pytania do TSUE w Luksemburgu. Jednakże, treść tej dyrektywy ma mieć oczywiście decydujące znaczenie dla wykładni art. 3851 i nast. k.c. zarówno przed jak i po akcesji.

3. SN podtrzymał linię orzeczniczą wskazującą, że klauzule walutowe w umowach kredytowych indeksowanych lub denominowanych do waluty obcej służą zapewnieniu dodatkowego zarobku dla banku - zob. wyr. SA w Warszawie VI ACa 441/13.

4. SN przesądził, że do oceny umów zawartych przed rokiem 2009 nie ma zastosowania art. 358 k.c. odsyłający do średniego kursu NBP przy spłacie w PLN zobowiązań w walucie obcej. Przepis ten w nowym brzmieniu obowiązuje dopiero od 24.01.2009. Należy tu poczynić uwagę, że niezależnie od kwestii międzyczasowych przepis ten nie mógłby zostać zastosowany w sprawie. Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem SN (V CSK 445/14, V CSK 88/16) umowa kredytu denominowanego zawiera wprawdzie wyrażenie kwoty kredytu w walucie obcej, ale zobowiązuje każdą ze stron do wykonania umowy (spełnienia świadczenia) w walucie polskiej. Tymczasem art. 385 § 2 k.c., w brzmieniu po 24.01.2009, dotyczy zobowiązań podlegających wykonaniu w walucie obcej.

5. SN podtrzymał linię orzeczniczą (V CSK 445/14, V CSK 88/16), zgodnie z którą pożyczka denominowana to pożyczka walutowa, polegająca na świadczeniach w walucie polskiej. SN stwierdził, że „zobowiązanie wyrażone w walucie obcej mogło być spłacane […] w walucie polskiej.” To ostatnie zdanie nie budzi wątpliwości. Jednak wcześniejsze zdanie oznacza, że istnieją przypadki, w których: „zobowiązanie w walucie obcej nie może być spłacone w walucie obcej”. Nie podjąłbym się bronienia tej tezy. Ale Roma locuta causa finita.

6. W konsekwencji SN przyjął, że umowa pożyczki została ważnie zawarta, mimo że strony nie ustaliły wysokości świadczeń w PLN. Wystarczające było bowiem ustalenie wysokości zobowiązań w CHF. SN uznał, że klauzula przewidująca świadczenia w PLN nie należy do postanowień określających główne świadczenia stron.

7. Idąc dalej SN potwierdził, że odesłanie w klauzuli walutowej do tabeli banku-pożyczkodawcy jest nieuczciwe i zajął się sankcją tej nieuczciwości.

8. Przede wszystkim SN wskazał, że zgodnie z orzecznictwem TSUE (począwszy od wyroku C-243/08 Pannon, pkt 33, 35) konsument ma prawo sprzeciwić się zastosowaniu przez sąd w procesie sankcji bezskuteczności nieuczciwej klauzuli. Wynika z tego, że SN stoi na stanowisku, że w przypadku bezskuteczności częściowej umowy konsumenckiej nie chodzi o bezskuteczność bezwzględną (z mocy prawa), a o bezskuteczność z mocy decyzji strony chronionej (bezskuteczność zawieszoną). Podkreślić należy, że prawo konsumenta do sprzeciwienia się sankcji bezskuteczności może się urzeczywistnić tylko w procesie, a nie w dokumencie pozasądowym, takim jak aneks (np. wyrok C-472/11 Banif Plus, pkt 27).

9. Następnie SN przyjął dość kontrowersyjną, a w każdym razie nowatorską tezę, rozwijając twórczo dotychczasowy dorobek TSUE (np. w sprawie C-26/13 Kasler). SN przyjął w pewnym zakresie dopuszczalność „redukcji utrzymującej skuteczność”. SN wskazał, że orzecznictwo TSUE odrzucające „redukcję” rozwinęło się na tle stanów faktycznych, w których chodziło o klauzule, których wyeliminowanie nie wywoływało istotnych luk, takie jak klauzula kary umownej, odsetki za zwłokę albo natychmiastowa wymagalność. Z wyroku C-26/13 Kasler, dopuszczającego zastosowanie przepisu dyspozytywnego, w celu uzupełnienia luki powstałej po eliminacji klauzuli niedozwolonej, SN wywiódł dopuszczalność odstępstwa od zakazu „redukcji utrzymującej skuteczność”. Trzeba jednak wskazać, że samo odesłanie do normy dyspozytywnej nie jest jeszcze „redukcją utrzymującą skuteczność”; jest nią dopiero miarkowanie wysokości świadczeń w oparciu o kryteria słusznościowe. Dlatego odniesienie do wyroku C-26/13 Kasler należy traktować w kategoriach luźnej inspiracji, a nie traktatowego związania sądu krajowego wykładnią prawa unijnego dokonaną przez TSUE.

10. Przechodząc do sedna rozstrzygnięcia SN wskazał, że po eliminacji klauzuli walutowej, przewidującej ustalenie wysokości raty pożyczki w oparciu o kurs sprzedaży banku z dnia płatności raty, należy uzupełnić tak powstałą lukę przez zastosowanie kursu kupna z dnia wypłaty kredytu. SN dopuścił taką możliwość na podstawie art. 65 k.c., zakładając że jest to kurs akceptowany przez strony. SN dostrzegł abuzywność takiego ustalenia kursu (w dniu zawarcia umowy nie jest znany kurs kupna banku z dnia wypłaty), ale przyjął że jest to abuzywność na tyle nieistotna, że konsument może w procesie zrezygnować z powoływania się na nią.

11. Alternatywnie, SN zaproponował sądowi apelacyjnemu zastosowanie średniego kursu NBP na podstawie art. 41 prawa wekslowego w związku z art. 56 k.c. SN nie wskazał, czy chodzi tu o kurs stały z dnia wypłaty, czy kurs zmienny z dnia płatności każdej raty. Jednak wskazanie, że sąd apelacyjny ma zastosować kurs korzystniejszy dla klienta (art. 385 § 2 zd. 2 k.c.) oznacza, że musiało chodzić o kurs stały. Kurs zmienny jest oczywiście mniej korzystny dla klienta choćby ze względu na ryzyko walutowe z nim związane (o czym mówi np. wyrok TSUE C-186/16 Andriciuc).

12. SN odnotował jeszcze, że zasada walutowości była w stosunku do banków ograniczona również przed rokiem 2009 (art. 3 ust. 3 pr. dew.). Teza ta została jedynie zarysowana w uzasadnieniu, więc można się spodziewać dalszych sporów na tle wykładni tego przepisu.
Nie powinno być natomiast żadnych wątpliwości, że prawidłowa jest teza, bogato udokumentowana przez SN orzecznictwem TSUE, wskazująca że sąd powinien z urzędu brać pod uwagę nieuczciwość klauzul w umowie konsumenckiej. Istnieją dziesiątki orzeczeń sądów powszechnych naruszające tą zasadę. Pozostaje mieć nadzieję, że ta skądinąd prosta wzmianka doprowadzi do istotnej korekty orzecznictwa sądów powszechnych.

13. Wyprzedzając sofistykę, która jest często uprawiana na podstawie orzeczeń SN w sprawach bankowych, trzeba wyjaśnić, że SN nie mógł skonstruować alternatywy: albo kurs kupna banku z dnia spłaty, albo średni kurs NBP z dnia spłaty. 

14. Człon pierwszy jest bowiem obarczony niedopuszczalną dowolnością banku. Kurs kupna banku z dnia spłaty raty jest zupełnie tak samo abuzywny jak kurs sprzedaży banku z dnia spłaty raty. Jest więc oczywiście mniej korzystny dla klienta niż drugi człon, który odnosi się do obiektywnego miernika. Ponadto, SN nie mógł zastąpić jednej klauzuli abuzywnej inną - tak samo abuzywną. 

15. Cytat z art. 41 pr. weksl. na s. 19 uzasadnienia wyroku odnoszący się do średniego kursu NBP z dnia PŁATNOŚCI nie może być rozumiany jako sugestia SN, że należy zastosować (przynajmniej w alternatywie z kursem banku) średni kurs NBP z dnia płatności raty. Weksel jest płatny "w jedną stronę", tymczasem w pożyczce płatność następuje "tam i z powrotem". Interpretując ten wyrok należy wyjaśnić do której płatności odnosi się analogia z prawa wekslowego. 

16. Jeżeli oba człony alternatywy mają być porównywane na ten sam dzień to ww. eliminacja kursu kupna banku z dnia płatności raty, eliminuje kurs "wekslowy" z tego dnia. W takiej sytuacji pozostaje kurs "wekslowy" z dnia płatności kwoty pożyczki przez bank. 

17. Gdyby natomiast przyjąć, że kurs kupna banku z dnia wypłaty ma być porównany ze średnim kursem NBP z dnia płatności raty, to zawsze pierwszy człon (jako stały) musiałby być oceniony jako bardziej korzystny niż drugi człon (jako zmienny w czasie). Zresztą SN zakwestionował zastosowanie przez SA w tej sprawie średniego kursu NBP z dnia płatności raty (s. 8 uzasadnienia).

18. Dlatego jedynym możliwym rozumieniem alternatyw przedstawionych przez SN jest zdanie: "Albo kurs kupna z dnia wypłaty kredytu, albo kurs średni NBP z tego dnia". SN zakwestionował bowiem zarówno używanie kursu banku z dnia płatności raty, jak i średniego kursu NBP z tego dnia.

Podsumowując - SN odrzucił tezę o niezawarciu, względnie nieważności umowy kredytowej z niedookreśloną klauzulą walutową. SN przyjął natomiast tezę o bezskuteczności częściowej takiej umowy kredytowej i uznał za właściwe jej rozliczanie po stałym kursie zastosowanym przez bank w dniu wypłaty kredytu.

10 komentarzy:

  1. Panie Mecenasie,
    gratuluję rozstrzygnięcie.

    Z tą tezą SN, że że "zasada walutowości była w stosunku do banków ograniczona" trzeba koniecznie walczyć.
    Banki nie miały oczywiście ograniczeń w obrocie dewizowym (i o tym mówił art. 3.3), ale ... do tego "obrotu dewizowego" powinno dochodzić. A więc umowa powinno dopuścić (umożliwić) rozliczenie w walucie obcej.
    W przypadku pożyczki, jak w analizowanej sprawie, powinno to być rozliczenie gotówkowe (za pomocą obcych znaków pieniężnych). Bardzo wątpię, czy owa umowa "pożyczki uniwersalnej" to dopuszczała. Zatem bez możliwości "obrotu dewizowego" nie można stosować wyrażenia zobowiązania w walucie obcej. I bank tego zrobić nie mógł.

    OdpowiedzUsuń
  2. "jest to abuzywność na tyle nieistotna, że konsument może w procesie zrezygnować z powoływania się na nią" - cóż za łaskawy sąd...

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepraszam ale gdzie w tym uzasadnieniu jest napisane, że po eliminacji klauzuli walutowej, przewidującej ustalenie wysokości raty pożyczki w oparciu o kurs sprzedaży banku z dnia płatności raty, należy uzupełnić tak powstałą lukę przez zastosowanie kursu kupna z dnia wypłaty kredytu?

    W zdaniu "Uznając § 9 ust. 2 Umowy za niezastrzeżony, należałoby – w takim ujęciu – przyjąć, że strony zamierzały zastosować kurs kupna dla wszelkich przeliczeń między walutą zobowiązania a walutą spłaty (art. 65 k.c.)." kompletnie nic nie wskazuje na to, że mowa jest o kursie kupna z dnia wypłaty kredytu.

    W drugiej iteracji sądy "na bank" zinterpretują to na korzyść banku (czyli tak, aby bank był jak najmniej stratny), czyli że raty winny być spłacane po kursach kupna z dnia płatności raty co by oznaczało totalną porażkę kancelarii w tej sprawie.

    Jakąś nadzieję pozostawia tu pozornie zdanie kolejne "Koncepcji tej nie sprzeciwia się potencjalna abuzywność § 3 ust. 4 Umowy, ponieważ – jak już wyjaśniono - konsument może, działając w sposób świadomy i wolny, wyraźnie powołać się na niedozwolone postanowienie." bo tylko idiota działając w sposób świadomy i wolny by się zgodził, żeby kursy sprzedaży zastąpić kursami kupna. Powstaje więc pytanie, co będzie, jeśli się nie zgodzi...

    Tyle że w kolejnym znowu zdaniu SN wyraźnie podpowiada, że jeśli nie kursy kupna, bo konsument nie jest idiotą i się na nie nie zgadza, to wtedy średnie NBP.

    Czyli ten wyrok tak naprawdę nakazuje wybierać między dżumą a cholerą - albo kursy kupna albo kursy średnie NBP. Oczywiście w takiej sytuacji wybór jest prosty - wybieramy dżumę, czyli kursy kupna z dnia płatności rat. (patrz: totalna porażka kancelarii).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. udostępnienie nastąpiło kauluzulą abuzywną, czyli niewiążącą.
      nie było więc żadnego udostępnienia.

      Usuń
    4. Akurat ta klauzula nie była kwestionowana w procesie.

      Usuń
  4. No i to jest duży błąd - nie kwestionować najważniejeszej klauzuli.

    Ale to nadal jest bez związku z bezpodstawną tezą Kancelarii jakoby SN rzekomo mówił na str. 19 o kursie kupna Z DNIA WYPŁATY.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zatem przedstawiona alternatywa wybrania kursu stałego z dnia wypłaty miałaby zastosowanie przy płatności kredytu w transzach w różnych terminach?

    OdpowiedzUsuń