poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Sadlik vs. Raiffeisen. Uwagi do wyroku Sądu Okręgowego w Krakowie I C 988/13.

Wskazany w tytule wyrok 24 marca 2015 przykuł powszechną uwagę, odbił się też szerokim echem w mediach. Jego uzasadnienie jest już znane, warto więc przyjrzeć się mu bliżej.

W pozwie klient banku żądał m.in. ustalenia nieważności umowy kredytu udzielonego w PLN a indeksowanego do CHF jako sprzecznego z zasadami współżycia społecznego, a to ze względu na pojawienie się po stronie klienta wielkiego ryzyka walutowego w warunkach naruszenia przez bank obowiązków informacyjnych dotyczących tego ryzyka.

Sąd uznał m.in., że umowa kredytowa była w początkowym okresie korzystna dla klienta, gdyż generowała mniejsze koszty niż analogiczna umowa bez indeksacji do CHF. Stanowisko to jest błędne (s. 19). Umowa wystawiała klienta na ryzyko, więc w tym sensie korzystna nie była; obniżenie wysokości raty nastąpiło kosztem wystawienia się na nieograniczone ryzyko, którego kredytobiorca ponosić nie powinien. Podobne stanowisko na tle sporów o rozliczenie opcji walutowych zajął m.in. SN w wyroku I CSK 651/12, a ostatnio dwukrotnie SA w Warszawie w wyrokach I ACa 579/14 i I ACa 1431/14.

Jeżeli bank twierdzi w procesie, że nie był w stanie przewidzieć, że CHF może się wzmocnić o 100% w stosunku do PLN, to znaczy że nie mógł wskazywać klientowi na takie ryzyko również w chwili zawierania umowy kredytowej (s. 19). Milczenie w obliczu obowiązku informowania jest samo w sobie mylące. A obowiązek banku informowania klienta o ryzyku walutowym, wynikający z rekomendacji nadzoru nie jest w sprawie sporny (s. 22).

W tym świetle nabiera znaczenia przyszły wyrok ETS w sprawie C-312/14, w którym trzeba będzie rozstrzygnąć, czy dyrektywa 2004/39/WE (MiFID) o obowiązkach doradczych na rynku finansowym, dotyczy również kredytów indeksowanych do waluty obcej (oraz denominowanych w walucie obcej). Sąd zadowolił się stwierdzeniem, że wśród dokumentów umownych  było oświadczenie klienta o znajomości ryzyka walutowego (s. 22). Był to element wzorca umownego - formularza bankowego (s. 13). Treść tego oświadczenia, cytowana w całości przez sąd, zawiera wyłącznie truizmy; oczywistym jest, że kursy walut są zmienne.

Nie o taką informację chodziło przecież nadzorowi bankowemu. Chodziło o wskazanie konkretnemu klientowi na konkretne ryzyka związane z konkretną transakcją, jak wskazał niemiecki BGH w wyroku XI ZR 33/10. Wyrok ten mówi o uświadomieniu klientowi „ryzyka rujnującej straty”. Na wyroku tym opiera się całe orzecznictwo SN dotyczące stosowania dyrektywy MiFID do terminowych transakcji walutowych, np. IV CSK 225/11, IV CSK 166/12, I CSK 392/12, I CSK 651/12). W świetle art. 19 ww. dyrektywy podpisanie takiego oświadczenia przez klienta nie zwalnia banku z obowiązków informacyjno-doradczych. Dyrektywa nakazuje bardzo konkretnie badać ryzyka wywoływane przez oferowaną transakcję po stronie klienta odpowiednio do wiedzy, doświadczenia, sytuacji finansowej i celów klienta, a następnie odradzać zawarcie transakcji nieodpowiedniej i nieadekwatnej dla klienta.

W tym świetle nieprawidłowe jest wskazanie na prawo klienta do żądania „przewalutowania” umowy i pozbycia się w ten sposób ryzyka walutowego (s. 20). Taki argument nie bierze pod uwagę, że oczekiwanie od klienta niedziałającego na rynku walutowym, że ten właściwie oceni moment odpowiedni „przewalutowania” jest sprzeczny z ww. zasadą oferowania transakcji odpowiedniej i adekwatnej do klienta. Umowa kredytu indeksowanego do waluty obcej z prawem klienta do żądania przeliczenia kwoty kredytu z waluty indeksacji na walutę kredytu po bieżącym kursie ani nie jest odpowiednia, ani nie jest adekwatna dla klienta niefinansowego. Poza tym, nie należy tracić z oczu w realiach rozstrzyganej sprawy braku ustaleń stron co do sposobu określania kwoty w CHF, która miałaby zostać „przewalutowana”. W istocie mowa tu nie o przewalutowaniu w rozumieniu zmiany waluty zobowiązania, bowiem walutą zobowiązania pozostaje PLN. Mowa tu o zmianie wysokości zobowiązania w PLN po przeliczeniu przez kurs waluty indeksacji. W związku z tym, że jak przyznał Sąd, zasady indeksacji mogą być w sprawie sprzeczne z dobrymi obyczajami (s. 26), niezrozumiałe jest dlaczego Sąd oczekiwałby od racjonalnie działającego klienta korzystania z takich możliwości. Skoro możliwość „przewalutowania” opiera się o postanowienia, które mogą być sprzeczne z dobrymi obyczajami to dlatego, że są rażąco niekorzystne dla klienta. Trudno odnaleźć tu konsekwencję wywodu.

Ponadto, kierowanie się przez klienta rachunkiem ekonomicznym według swojej najlepszej wiedzy jest zgodne z zasadą racjonalnego działania i nie można z tego robić zarzutu; każdy, tak bank, jak i klient, może chcieć zarobić jak najwięcej, lub wydać jak najmniej, przy założonym poziomie ryzyka. W języku finansowym nazywa się to apetyt na ryzyko, czego odwrotnością jest awersja do ryzyka. Jeżeli ktoś przychodzi do banku po kredytu, to należy zakładać, że zależy mu na stabilnych zasadach spłaty kredytu, jest przecież w całości uzależniony od dobrej woli banku. Art. 75 prawa bankowego pozwala bankowi właściwie według własnego uznania oceniać zdolność kredytową klienta w całym czasie trwania umowy kredytowej, a co za tym idzie – wypowiadać umowę klientowi, który, zdaniem banku, zdolność kredytową utracił. Kredytobiorca ma z zasady zerowy apetyt na ryzyko wynikający z umowy kredytowej; kredytobiorca może ulokować pieniądze z kredytu w inwestycję, która może nieść własne ryzyka, ale nie ryzyka wynikające z treści umowy kredytowej. Takie zachowanie jest typowe na rynku, takie zachowanie jest też zgodne z zasadą racjonalnego działania. Trzeba więc przyjmować domniemanie faktyczne, że i w tej sprawie kredytobiorca kierował się awersją do ryzyka typową dla kredytobiorcy (art. 231 k.p.c.). Z omawianego wyroku nie wynika w jaki sposób pozwany bank obalił to domniemanie (s. 20).

Przyznam, że nie znam zasady, na którą powołał się Sąd wskazując na niemożność oparcia wyroku wyłącznie na zasadach współżycia społecznego jako przyczynach nieważności umowy na podstawie art. 58 § 2 k.c. (s. 20). Sąd nie podał tu źródeł wskazujących na istnienie takiej zasady. W orzecznictwie można spotkać przykłady wskazywania na naruszenie zasad współżycia społecznego jako jedyną przyczynę nieważności umowy (np. ww. wyrok SN I CSK 651/12). Gdyby zaś nawet taka zasada istniała, to nic nie stało na przeszkodzie, żeby Sąd z urzędu przyjął, że naruszenie obowiązków informacyjnych przez bank stanowi również naruszenie art. 354 i 355 k.c., obejmujących ogólne obowiązki stron przy zawieraniu umowy (np. wyr. SN IV CSK 225/11, IV CSK 166/12). Przyjęcie w podstawie prawnej rozstrzygnięcia również art. 354 i 355 k.c. oznaczałoby, że umowa jest nieważna jako sprzeczna z bezwzględnie obowiązującymi przepisami prawa; taką nieważność Sąd bierze pod uwagę z urzędu (np. uch. SN III CZP 26/05, wyr. SN V CSK 283/06).

Sąd stwierdził jednocześnie, że umowa kredytu określała precyzyjnie kwotę kredytu (s. 21). Sąd nie powiedział nigdzie, że aprobuje sposób ustalania kursu indeksacji przez bank, wręcz zasugerował możliwość sprzeczności umowy w tym zakresie z dobrymi obyczajami (s. 26). Jednocześnie, Sąd stwierdził, że powód nie wnosił ewentualnie o ustalenie bezskuteczności (art. 3851 k.c.) klauzuli indeksacyjnej, tylko o nieważność tej klauzuli (art. 58 § 3 k.c.). Skoro tak, to sprawa treści obowiązków umownych powoda pozostałaby otwarta nawet w razie utrzymania się tego wyroku po dokonaniu jego kontroli przez sądy nadrzędne. Klient mógłby w osobnym postępowaniu wykazywać bezskuteczność klauzuli indeksacyjnej i twierdzić, że łączy go z bankiem umowa kredytu złotówkowego.

Argument o możliwym pokrzywdzeniu tych klientów banków, którzy zaciągnęli kredyty złotówkowe bez elementu walutowego, przez orzeczenie ustalające nieważność umowy kredytu indeksowanego, jest niedopuszczalny, a to z uwagi na jego sprzeczność z istotą stosunków umownych. Stosunki umowne jako cywilnoprawne stosunki zobowiązaniowe rozpatrywane są przecież w kategoriach dwustronnych: prawo jednej strony to obowiązek drugiej strony. Korzyść jednej strony to uszczerbek drugiej strony. Stroną umowy kredytowej jest konkretny klient i konkretny bank. Dlaczego więc Sąd pisze o korzyści kredytobiorcy związanego z jakimś bankiem umową kredytu indeksowanego i pokrzywdzeniu bliżej nieokreślonego, innego kredytobiorcy związanego z jakimś bankiem umową kredytu bez indeksacji? Dlaczego Sąd używa pojęcia „pokrzywdzony”, zarezerwowanego w kodeksie cywilnym dla szkód doznawanych na osobie, a nie na majątku (np. art. 444 k.c.)? Wyrok nie daje tu odpowiedzi (s. 24).

Poza wszystkimi argumentami natury cywilistycznej, podniesienie przez Sąd argumentu spoza instrumentarium prawa cywilnego, wymaga argumentu bardziej obrazowego. Nikt nie odmawia pomocy ofierze wypadku drogowego tylko dlatego, że nie wszyscy biorą udział w wypadkach. Czy jeżeli, teoretycznie i niczego nie sugerując, kredytobiorcy wystąpią kiedyś o unieważnienie rozliczeń na podstawie WIBOR ze względu np. na manipulowanie nim przez banki (tak jak to było z LIBOR i EURIBOR), to czy ich powództwo zostanie oddalone z uwagi na pokrzywdzenie kredytobiorców, których umowy odnoszą się do LIBOR? I czy na takim sposobie myślenia korzystają kredytobiorcy, czy banki?

Sąd powołał się również na stanowisko SN zawarte w wyroku IV CSK 362/14, w którym SN stwierdził, że tzw. „ustawa antyspreadowa” wyposażyła kredytobiorców w narzędzia żądania od banków sprecyzowania kursu indeksacji kredytu (s. 26). Niestety, podobnie jak SN, również Sąd Okręgowy w Krakowie nie wskazał ani jakie to narzędzia, ani jak z nich korzystać; innymi słowy - w jaki sposób ustalić zasady ustalania kursu indeksacji, jeżeli strony stoją na odmiennych pozycjach. Przecież żeby podpisać aneks, czy też żeby żądać przed sądem podpisania aneksu, trzeba wiedzieć jak ustalić kurs indeksacji, a tego „ustawa antyspreadowa” nie reguluje. To jednak wymaga omówienia ww. wyroku SN, czego jak na razie żaden prawnik się nie podjął.


Przedstawione tu argumenty nie pretendują ani do całościowej oceny omawianego wyroku, ani tym bardziej sprawy i zostały sformułowane wyłącznie w oparciu o treść wyroku z uzasadnieniem w nadziei na pobudzenie refleksji nad rozstrzygnięciem tej niełatwej i precedensowej sprawy.

czwartek, 16 kwietnia 2015

Polska pisze do ETS: nie obalajcie kredytów denominowanych!

Rzeczpospolita Polska wystąpiła 14.10.2014 z uwagami do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-312/14. Sprawa dotyczy oceny kredytu denominowanego do waluty obcej, ale wypłacanego i spłacanego w walucie krajowej (CHF). Ocena prawna tego rodzaju kredytów (a także kredytów w walucie krajowej indeksowanych do waluty obcej) należy obecnie do najżywiej dyskutowanych kwestii prawnych. Stanowisko Polski przykuło powszechną uwagę dopiero kilka tygodni temu, co należy złożyć na karb braku odpowiedniej akcji informacyjnej ze strony rządu.

Wspomniane stanowisko zawiera hipotezę o braku obowiązku banku dopasowania instrumentu pochodnego do sytuacji finansowej i celów klienta, a w istocie – również do wiedzy i doświadczenia klienta na rynku finansowym. Wskazane obowiązki wynikają przede wszystkim z art. 19 dyrektywy 2004/39/WE. W literaturze mówi się odpowiednio o obowiązku doprowadzenia przez bank do adekwatności (appropriateness) i odpowiedniości (suitability) instrumentu pochodnego do przedmiotowych i podmiotowych cech klienta.

Hipoteza o braku obowiązków banku w tym zakresie sprowadza się do stwierdzenia, że kredyt denominowany nie jest instrumentem pochodnym. Na poparcie tej tezy przytoczono trzy argumenty:

1)     cel instrumentu pochodnego to zabezpieczenie lub spekulacja, a cel kredytu denominowanego to pozyskanie środków pieniężnych,

2)     instrument pochodny przewiduje precyzyjnie warunki przyszłego rozliczenia, a kredyt denominowany odsyła do tabeli ustalanej w przyszłości jednostronnie przez bank,

3)     instrument pochodny zakłada przyszłe rozliczenie po spełnieniu określonych warunków rynkowych, a kredyt denominowany może pozostawiać to przyszłe rozliczenie w gestii klienta (chodzi o przyszłe rozliczenie raty w walucie krajowej, które może nastąpić, ale którego klient może uniknąć, podpisując aneks umożliwiający mu spłatę raty w walucie denominacji).

Argumenty te są nietrafne.

1)
Po pierwsze, cel umowy nie jest elementem istotnym umowy ani wg ww. dyrektywy, ani według Kodeksu cywilnego (a także Prawa bankowego; nie chodzi tu o cel kredytu jako cel, na który mają być spożytkowane pieniądze z kredytu, ale cel samej umowy kredytowej). Cel umowy może być uzgodniony, ale umowa jest ważna i bez określenia celu.

Po drugie, cel instrumentu pochodnego określony w dokumencie jako „spekulacyjny” zawiera również optymalizację kosztów finansowania. Zawarcie umowy swapowej, w celu obniżenia obciążeń odsetkowych z tytułu kredytu, polegającej np. na zamianie aktualnie wyższej stopy procentowej na aktualnie niższą stopę procentową z pewnością zabezpieczeniem nie jest (w tym przykładzie mówimy bowiem o zamianie jednej stopy zmiennej na drugą stopę zmienną, a nie o zamianie stopy zmiennej na stopę stałą, co oczywiście zabezpieczeniem jest).

W umowach kredytu denominowanego doszło właśnie do optymalizacji kosztów odsetkowych kredytu (dzięki denominacji do CHF doszło w istocie do wymiany stopy oprocentowania z WIBOR na LIBOR). Optymalizacja kosztów odsetkowych była celem denominacji kredytu do waluty obcej. Tak więc, cel kredytu denominowanego to nie tylko udostępnienie środków pieniężnych, ale i optymalizacja kosztów odsetkowych kredytu.

Istnienie dwóch celów umowy kredytowej wynika z faktu, że umowa kredytu denominowanego charakteryzuje się wbudowaniem instrumentu pochodnego w instrument kredytowy. Są to jakby dwie umowy w jednej; stąd występowanie dwóch celów, typowych dla każdej z tych umów, w jednej, złożonej, umowie. Sytuacja taka jest rozpoznana w Międzynarodowych Standardach Rachunkowości (MSR 39, par. 10-13), a także w ustawie o rachunkowości (art. 35a).

2)
Twierdzenie, że niedookreślenie świadczenia jest elementem wyodrębniającym określony typ umowy spośród innych umów samo w sobie dyskwalifikuje umowy objęte rozważaniami. Do natury umowy zobowiązującej należy dookreślenie świadczeń stron, tak żeby możliwe było w przyszłości obiektywne ustalenie wysokości tych świadczeń (art. 3531 k.c.). Sprzeczność z naturą umowy jest traktowana jako sprzeczność z prawem. Nie może sprzeczność z prawem być elementem wyróżniającym typu umowy dopuszczalnej przez prawo.

W przypadku kredytów indeksowanych stanowisko takie wynika m.in. z prawomocnych wyroków Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów sygn. akt: XVII AmC 426/09, XVII AmC 1531/09 i XVII AmC 5344/11. SOKiK stwierdził w nich, że odesłanie dla celów ustalenia wysokości raty do tabeli ustalanej w przyszłości subiektywnie przez bank jest bezprawne. Racje stojące za tymi rozstrzygnięciami w całości dotyczą umów kredytu denominowanego.

3)
Najciekawszy jest jednak argument trzeci. Rzeczywiście pozostawienie po stronie klienta prawa wyboru waluty spłaty raty oznacza, że instrumentu pochodnego tu nie ma. Nie ma bowiem zobowiązania do wymiany walutowej (wirtualnej w tym wypadku), a jest prawo wymiany i obowiązek przyjęcia świadczenia przez bank.

Tyle że w umowie kredytu denominowanego instrument pochodny pojawia się dwa razy: w zakresie wypłaty kredytu i w zakresie spłaty kredytu. Zresztą, możliwość spłaty w walucie obcej pojawia się w aneksie, czyli już po zawarciu umowy, podczas gdy obowiązki informacyjne, których dotyczy dyrektywa dotyczą momentu zawarcia umowy.

W zakresie wypłaty kredytu strony ustalają w dniu zawarcia umowy, że w przyszłości (za kilka do kilkunastu dni) kwota denominacji kredytu w walucie obcej zostanie wymieniona na walutę krajową. Odpowiada to definicji umowy forwardu walutowego. Ten forward nie jest dotknięty aneksem.

W zakresie spłaty kredytu strony ustalają w dniu zawarcia umowy, że w przyszłości (w dniach spłaty) kwota denominacji kredytu zostanie ponownie wymieniona na walutę krajową. Odpowiada to również definicji umowy forwardu walutowego. I tylko ten forward jest dotknięty aneksem. Aneks pozbawia umowę cech instrumentu pochodnego, tyle że jak wyżej wskazano, czyni to już po powstaniu instrumentu pochodnego. A to oznacza, że pytanie o obowiązki informacyjne banku pozostaje aktualne.

Podsumowując:
- umowa kredytu denominowanego to umowa kredytowa z wbudowanym instrumentami pochodnymi w postaci dwóch forwardów,
- celem umowy kredytowej jest zarówno udostępnienie pieniędzy, jak i obniżenie kosztów odsetkowych kredytu dla klienta,
- niedookreślenie świadczeń stron (kursu walutowego używanego do ustalania wysokości świadczeń stron) nie jest cechą odróżniającą umowę kredytową od umowy pochodnej,
- aneks zapewniający klientowi możliwość spłat rat w walucie denominacji pozwala na eliminację tylko jednego forwardu, a to i tak jedynie na przyszłość,
- kwestia obowiązków informacyjnych banku wobec klienta w zakresie adekwatności i odpowiedniości kredytu denominowanego dla niego pozostaje aktualna niezależnie od zawarcia aneksu.

piątek, 20 marca 2015

Sąd Najwyższy orzekł. I co dalej?

Sąd Najwyższy stwierdził wczoraj, tj. 19.03.2015, że w sprawie indywidualnej dotyczącej zasad rozliczania kredytu nie jest możliwe występowanie tylko o ustalenie prawa. Zdaniem sądu konieczne jest wystąpienie albo o zapłatę (za okres sprzed ustawy antyspreadowej), albo o ukształtowanie umowy (za okres po ustawie antyspreadowej).

Dla wyjaśnienia: sprawa o ustalenie to sprawa o potwierdzenie stanu prawnego, który występuje i bez tego ustalenia, a sprawa o ukształtowanie to sprawa o wywołanie skutków prawnych (np. zawarcie aneksu mocą wyroku sądowego).

Na tle wczorajszego wyroku pojawiają się trzy kwestie prawne:
- wiążącego charakteru sprawy o zapłatę za okres rozliczony dla przyszłych spraw za okres nierozliczony,
- treści roszczenia o ukształtowanie umowy na przyszłość – treści aneksu, którego klient może żądać,
- możliwości występowania o ustalenie w pozwie grupowym.

Kwestia pierwsza: Czy zasady przyjęte przez sąd w wyroku rozstrzygającym sprawę o zapłatę – zwrot nadpłaty za okres sprzed ustawy antyspreadowej są wiążące w procesie o kolejne okresy?
SN przyjął, że tak. Jest to cenna wskazówka, bo potwierdza stanowisko wyrażone ostatnio w wyroku SN z 6.03.2014, V CSK 203/13. Oznacza to, że wygrywając sprawę o jedną ratę kredytu, wygrywamy awansem wszystkie sprawy.

Kwestia druga: Jak i jakiego aneksu klient ma żądać od banku?
SN nic tu nie wyjaśnił i w domyśle odesłał do wyroku SN w tej samej sprawie (IV CSK 142/13). W tym wcześniejszym wyroku też tylko była mowa, że klient może żądać zawarcia aneksu, ale bez wskazania gdzie są kryteria. Nadal uważam, że wobec braku precyzyjnych kryteriów roszczenia o aneks w ustawie antyspreadowej klient takiego roszczenia nie ma. Jednak, skoro SN dwa razy orzekł odmiennie to należy podejść do tego poglądu z szacunkiem i uwzględnić go w dalszym postępowaniu; należy więc, moim zdaniem, wzywać bank do zawarcia aneksu o określonej treści, a po odmowie występować z powództwem o zapłatę, ewentualnie o ukształtowanie na zasadach wskazanych w wezwaniu.

Kwestia trzecia: Czy brak możliwości prowadzenia procesu o ustalenie dotyczy również pozwów zbiorowych?
Nie. Po pierwsze, SN w ogóle nie wypowiadał się co do pozwów zbiorowych, stąd trudno wyciągać tu daleko idące wnioski. Po drugie, art. 2 ust. 3 zd. 2 ustawy o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym stwierdza, że „powód nie jest obowiązany wykazywać interesu prawnego w ustaleniu”. Pojawił się wprawdzie głos, że chodzi tu tylko o przerzucenie ciężaru wykazania na pozwanego, tzn. że to pozwany ma wykazywać brak interesu prawnego, ale stanowi to przejaw ograniczania zastosowania ustawy, przeciwko czemu wystąpił ostatnio SN w postanowieniu I CSK 533/14. Przytoczony argument jest nieprzekonujący też dlatego, że przy wykazywaniu interesu prawnego nie chodzi o pełne reguły dowodowe, gdzie duże znaczenie ma kto co ma udowodnić (tzw. ciężar dowodu).

Osobną sprawą jest sytuacja klientów, którzy już aneksy mają. SN sugerował wczoraj, że taki aneks załatwia problem i umowa jest ważna. Ale jednocześnie powiedział, że ustawa i aneksy na jej podstawie nie dotyczą w ogóle okresu sprzed wejścia w życie ustawy. A właśnie przed wejściem w życie ustawy kwestionowane umowy były zawierane i właśnie zaraz po zawarciu umowy pojawia się pierwszy problem, tj. zastosowanie kursu kupna przez bank do wyliczania wysokości rat. Tego kursu kupna aneksy nie dotyczą, a SN mówi że to zastosowanie było abuzywne i można dochodzić roszczeń, tyle że za okres do wejścia w życie ustawy. A na jakiej zasadzie ta sytuacja jest uzdrawiana przez ustawę, która nie działa wstecz? I na jakiej zasadzie mamy stosować aneksy zawierane już w okresie działania ustawy, ale w okresie niedziałania aneksu?


Trudno oprzeć się wrażeniu, że na odpowiedzi na powyższe, i wiele innych, pytań pozostaje poczekać do pisemnego uzasadnienia wyroku, a prawdopodobnie też do kolejnych wyroków. (IV CSK 362/14)

wtorek, 17 marca 2015

Kredyty indeksowane. Sąd Najwyższy oceni w czwartek wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku (I ACa 801/13).

Wyrok SA jest godny uwagi, gdyż stanowi jedną z pierwszych w orzecznictwie prób oceny incydentalnej umowy kredytu w PLN z elementem walutowym (indeksowanego do waluty obcej, bądź denominowanego w walucie obcej). Dalsze uwagi ograniczone są do zagadnień istotnych zarówno dla powództwa o ustalenie, jak i powództwa o świadczenie czy to pieniężne, czy to niepieniężne – w postaci oświadczenia woli składanego przez sąd za bank.

W opisywanej sprawie strony zawarły umowę kredytu indeksowanego do CHF, przy czym w zakresie stosowanych kursów indeksacji odesłały do przyszłych tabel kursowych banku-kredytodawcy. Klient banku zażądał ustalenia, że klauzula indeksacji jest sprzeczna z dobrymi obyczajami, zakładając  że umowa w pozostałym zakresie obowiązuje bez zmian. Klient powołał się na art. 3851 k.c.

SA doszedł do wniosku, że powód nie ma interesu prawnego w ustaleniu bezskuteczności klauzuli indeksacyjnej z uwagi na przysługujące mu roszczenia o zawarcie aneksu konkretyzującego kurs indeksacji – co do rat jeszcze niezapłaconych oraz o zapłatę – co do rat już zapłaconych. Rozstrzygnięcie SA jest moim zdaniem błędne, co postaram się wykazać poniżej.

Powództwo o ustalenie rzeczywiście nie przysługuje, jeżeli prawo, którego ma dotyczyć, może być chronione powództwem o świadczenie niepieniężne w postaci żądania złożenia zastępczego oświadczenia woli. Sąd przywołał jako podstawę roszczenia o ukształtowanie art. 4 i art. 5 ust. 2 ustawy antyspreadowej. Artykuł 4 ustawy antyspreadowej odnosi się do dwóch przepisów znowelizowanego prawa bankowego: art. 69 ust. 2 pkt 4a i art. 75b. Sąd uznał więc, że ww. przepisy przyznają kredytobiorcy uprawnienie do żądania złożenia przez sąd za kredytodawcę oświadczenia woli. W prawie cywilnym jest możliwe złożenie zastępczego oświadczenie woli przez sąd, ale tylko wtedy, gdy pozwany jest zobowiązany do złożenia takiego oświadczenia (art. 64 k.c., art. 1047 k.p.c.). Niezależnie czy źródłem obowiązku zawarcia (czy zmiany) umowy jest ustawa czy umowa, roszczenie o zawarcie umowy powinno dla swojej skuteczności mieć obiektywnie sprawdzalne ramy (odmienne stanowisko sprzeczne jest z zasadą wolności gospodarczej i autonomii stron umowy).

Ustawy antyspreadowa stanowi o „stosownej zmianie umowy” (art. 4), a i  „szczegółowych zasadach” (art. 69 ust. 2 pkt 4a) pr. bank. po zmianach). Jeżeli z ustawy nie wynikają precyzyjne kryteria zmiany, to sąd nie jest władny sam sformułować aneksu do umowy.

Zasada autonomii woli, przełamywana wyłącznie przez przepisy o charakterze wyjątkowym (art. 3571, art. 3581, art. 388, art. 632 § 2 k.c.), nie pozwala na przyjęcie uznania sędziowskiego w ustalaniu treści zastępczego oświadczenia woli. Wprawdzie taką możliwość można wyczytać z art. 56 k.c., ale tylko wtedy, gdy stanowi to uzupełnienie umowy, czyli tylko wtedy, gdy dotyczy to drugorzędnych kwestii. Wtedy gdy zastanawiamy się czy strony uzgodniły elementy konieczne umowy, czy do umowy w ogóle doszło, nie możemy sięgać do art. 56 k.c.; byłaby to bowiem kreacja umowy, a nie jej uzupełnianie (wysokość kwoty spłaty kredytu czy pożyczki należy do elementów definicyjnych tych umów, dlatego musi być ustalona przez strony, a nie uzupełniana przez sąd).

Art. 69 ust. 2 pkt 4a zmienionego prawa bankowego przewiduje ustalanie kursu wymiany walut. Tu kryteriów szczegółowych sąd nie ma. Ale co z możliwością spłaty w walucie indeksacji? Spłaty w walucie indeksacji przewiduje art. 75b w zw. z art. 69 ust. 3 zmienionego prawa bankowego. To określenie samo w sobie jest konkretne, ale art. 69 ust. 3 pr. bank. przewiduje dodatkowe ustalenia umowne co do zasad „otwarcia i prowadzenia rachunku służącego do gromadzenia środków przeznaczonych na spłatę kredytu oraz zasady dokonywania spłaty za pośrednictwem tego rachunku”. W efekcie zastępcze oświadczenie woli miałoby dotyczyć nie tylko zgody na spłaty w walucie indeksacji, ale również uzgodnienia treści umowy rachunku bankowego.

Tak więc, wbrew kategorycznej tezie SA ustawa antyspreadowa nie stanowi podstawy zastępczego oświadczenia woli i nie może stanowić pretekstu do odmowy ustalenia bezskuteczności klauzuli indeksacyjnej z uwagi na przysługiwanie klientom roszczenia o zawarcie aneksu. 

Sąd Najwyższy rozpozna 19.03.2015 o 10.30 skargę kasacyjną powodów (sygn. akt IV CSK 362/14).

poniedziałek, 9 marca 2015

Sąd nie chce się zająć kredytami indeksowanymi.

Sąd Okręgowy w Warszawie odrzucił dziś pozew o ustalenie nieważności umowy lub samej klauzuli indeksacyjnej. Zdaniem Sądu, sytuacja wszystkich członków grupy nie była taka sama: część klientów podpisała aneks umożliwiający spłatę w walucie, część klientów brała kredyt na cele działalności gospodarczej, a część w ogóle nie miała klauzuli pozwalającej bankowi na dowolność ustalania kursów. Ponadto, uznał że współkredytobiorcy muszą łącznie występować w sprawie, a część klientów występowała samodzielnie mimo że kredyt brała wspólnie.
Sąd uznał, że nie może częściowo odrzucić pozwu, a częściowo rozpoznawać i wystarczy jedna "czarna owca", żeby cały pozew przepadł.
Sąd odrzucił też żądanie pozwanego banku ustanowienia kaucji na koszty procesu w wysokości 3 mln złotych jako oczywiście niezasadne.
Pełnomocnicy Powiatowego Rzecznika Konsumentów w Poznaniu zapowiedzieli zażalenie do Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Ich zdaniem stanowisko Sądu jest sprzeczne z ideą pozwów zbiorowych i w razie utrzymania go oznaczałoby praktycznie zamknięcie tej drogi dochodzenia sprawiedliwości dla klientów banków. W razie zmiany pstanowienia przez Sąd Apelacyjny sprawa będzie rozpoznawana merytorycznie. W razie oddalenia zażalenia Rzecznikowi przysługuje skarga kasacyjna do Sądu Najwyższego.
Sąd zasądził też zwrot kosztów zastępstwa procesowego dla banku w wysokości 14.502 zł.
Powyższe postanowienia są nieprawomocne. Zażalenie może być złożone w ciągu 7 dni od doręczenia pisemnego uzasadnienia postanowień (XXV C 531/14).

piątek, 30 stycznia 2015

Kredyt denominowany jako kredyt złotowy z forwardem walutowym. Hipoteza.


Osoby bliżej zainteresowane oceną prawną kredytów z elementem walutowym wiedzą z pewnością o różnicach między kredytem denominowanym do waluty, a kredytem indeksowanym do waluty. 

Konstrukcja kredytu indeksowanego została już dość dobrze rozpoznana jako kredyt złotowy ze swapem walutowym PLN/CHF. W kredycie indeksowanym, kwota kredytu umówiona jest w złotych. Następnie jest ona przeliczana na walutę obcą. Przy spłacie raty następuje zwrotne przeliczenie z waluty obcej na polską.

Kredyt denominowany ma inną konstrukcję. Nie ma tam schematu wymiany PLN/CHF i CHF/PLN. Za to jest schemat wymiany PLN/CHF odsuniętej w czasie.

Najpierw należy poczynić zastrzeżenie, że wstępna denominacja, czyli przeliczenie po kursie kupna banku kwoty w CHF (wskazanej w umowie) na kwotę w PLN (wypłacaną klientowi), w kredytach denominowanych była dowolna i że wypłacana kwota kredytu nie była znana (wypłacana miała być kwota w PLN). A skoro tak, to nie był umówiony jeden z elementów definicyjnych umowy kredytowej: kwota kredytu udostępniana klientowi. A skoro tak, to umowa nie została ważnie zawarta.

Dalsze uwagi dotyczą założenia, że umowa jednak jest ważna, jak dał do zrozumienia Sąd Okręgowy w Szczecinie w wyroku z 29.12.2014, dotyczącym pożyczki denominowanej do CHF, sygn. akt I C 201/12. Sąd uznał, że klauzule denominujące do CHF były bezskuteczne i odesłał bank z BTE jak z przysłowiowym kwitkiem. Na marginesie, sąd wyraził pogląd, że klauzula denominacyjna jedynie modyfikowała wysokość kwoty kredytu. 

Gdyby więc bronić skutecznego zawarcia umowy i stwierdzić, że kwota w PLN to było tylko uszczegółowienie kwoty kredytu opisanej w CHF, to trzeba by stwierdzić dalej, że zgodnie z definicją kredytu klient spłaca kwotę kredytu, którą dostał; więc – spłaca kwotę, którą dostał w PLN, powiększoną o odsetki. Jeżeli zamiast PLN ma płacić w CHF, to jest to umowa kredytu w PLN z forwardem walutowym PLN/CHF. Forward walutowy (FX forward) to transakcja, na mocy której strony zobowiązują się do dokonania w przyszłości wymiany walutowej po określonym kursie; tu: mieli byśmy forward zobowiązujący do wymiany kwoty w PLN (otrzymanej przez klienta) na kwotę w CHF (określoną w umowie). Zakładając, że kwota w PLN i CHF jest umówiona, różnica między nimi to kurs wymiany forwardowej (w przyszłości), a harmonogram spłat to terminy wymiany forwardowej (w przyszłości). W przypadku wchodzą zasadniczo w grę dodatkowe obowiązki doradcze banku przy oferowaniu instrumentów finansowych i odpowiedzialność odszkodowawcza za ich naruszenie.

Gdyby przyjąć obowiązki doradcze banku przy zawieraniu transakcji forward i sankcję odszkodowawczą za ich naruszenie, można by dochodzić odszkodowania. Odszkodowanie należałoby liczyć jako różnicę między kwotą spłacaną w CHF, a kwotą która byłaby spłacana w PLN, gdyby nie klauzula denominująca do CHF, czyli gdyby nie forward. Różnicę można by przyjąć jako różnicę kursu kupna CHF banku z dnia wypłaty kredytu i kantorowego kursu sprzedaży CHF z dnia spłaty raty.
  
Powyższe rozważania dotyczą wprost dość rzadkiej w praktyce konstrukcji kredytu denominowanego do CHF z obligatoryjną spłatą w CHF. Chodzi tu o forward z rozliczeniem rzeczywistym. 

Powyższe rozważania dotyczą jednak również kredytu denominowanego do CHF ze spłatą w PLN. W takim wypadku trzeba powyższą konstrukcję zmodyfikować o zastrzeżenie, że chodzi o forward z rozliczeniem nierzeczywistym, przewidującym rozliczenie w tej samej walucie, z tym że z uwzględnieniem kursu drugiej waluty. Drugie, mniej istotne zastrzeżenie, to zastosowanie do wyliczenia odszkodowania kursu sprzedaży banku, a nie kantorowego kursu sprzedaży.

Powyższe stanowisko zostało wypracowane na podstawie analizy umów denominowanych kilku banków. Nie można w związku z tym wykluczyć istnienia konstrukcji kredytu denominowanego, który nie pasowałby do powyższego opisu. Powyższe stanowisko stanowi propozycję kwalifikacji prawnej kredytu denominowanego i jest przedmiotem dalszych badań.


poniedziałek, 29 grudnia 2014

Przywileje egzekucyjne nie dla "frankowych" banków.

Sąd Okręgowy w Szczecinie już po raz drugi w ostatnim czasie udzielił ochrony klientowi banku licytowanemu za zaległości w spłacie kredytu "frankowego". Sąd nie znalazł w umowie podstaw żądanej przez bank kwoty w PLN. W związku z tym, sąd uznał, że nie jest możliwe korzystanie przez bank z przywilejów egzekucyjnych, czyli - pominięcia drogi procesowej i wysłania od razu wniosku do sądu o klauzulę wykonalności. Taka droga na skróty jest możliwa tylko w ramach odsyłającego do umowy oświadczenia klienta o poddaniu się egzekucji. Skoro bank nie wykazał umownych podstaw egzekwowanej kwoty, to nie może iść drogą na skróty. W takich okolicznościach powództwo przeciwegzekucyjne klienta (o pozbawienie wykonalności tytułu wykonawczego) okazało się zasadne.

Wyrok zapadł na kanwie umowy o kredyt w PLN denominowany do CHF. Wspomniany wyżej poprzedni wyrok dotyczył umowy o kredyt w PLN indeksowany do CHF (wyr. SO w Szczecinie z 7.11.2014, I C 554/14). Różnice w tych umowach nie mają znaczenia dla zasadniczego problemu, z którym musiał zmierzyć się sąd. Kredyt denominowany do CHF oznacza kwotę w CHF, według której "denominowana" jest nieznana w chwili zawierania umowy kwota kredytu w PLN; wypłacana i spłacana jest bowiem kwota w PLN. Kredyt indeksowany oznacza określoną w PLN kwotę kredytu, "indeksowaną" do nieznanej w chwili zawarcia kredytu kwoty w CHF. W obydwu umowach dochodzi do przeliczania kwoty kredytu w PLN i w chwili wypłaty, i w chwili spłaty. Praktyka bankowa tak się w Polsce "ukształtowała", że przeliczenia te następowały nie po kursie obiektywnie ustalanym, a po kursie ustalanym jednostronnie przez bank-kredytodawcę.

Sąd przyjął, że kwota pojawiająca się na bankowym tytule egzekucyjnym musi wynikać z umowy (art. 97 ust. 1 pr. bank.). Sąd nie dokonał dogłębnej analizy umowy kredytowej i odesłał w tym zakresie do procesu o zapłatę, który musi wytoczyć bank, żeby dochodzić spłaty kredytu. W tym drugim procesie sąd będzie musiał ocenić skuteczność umowy i powiązanie żądań banku z jej treścią. Dopiero w tym drugim procesie sąd zmierzy się więc z odpowiedzią na pytanie: czy i ile zaległości w spłacie kredytu ma klient (wyr. SO w Szczecinie z 29.12.2014, I C 201/12). Wyrok nie jest prawomocny.